Pielęgnacja twarzy jest dla mnie istotnym elementem dnia i takim rytuałem, który zaczyna i kończy mój dzień. Rano jest szybki, ale za to wieczorem poświęcam mu więcej czasu i często stawiam na kosmetyki łagodzące i wyciszające. Zimą to szczególnie istotne, kiedy nasza skóra jest narażona na działania mrozu. Dlatego kiedy zobaczyłam w boxie Sweet Valentine krem Dermedic cicatopy ultrakojący krem od razu zabrałam go do łazienki. Jak się sprawdził?
[współpraca reklamowa z Pure Beauty]
Zimowa pielęgnacja twarzy powinna być nawilżająca, łagodząca i ochronna, ponieważ nasza bariera hydrolipidowa zimą jest narażona na bardzo zmienne warunki pogodowe mróz, śnieg, wiatr czy słońce. W dzisiejszym wpisie postaram się odpowiedzieć na pytanie czy krem DERMEDIC faktycznie radzi sobie w takich warunkach.
Przeznaczenie: Skóra bardzo sucha, skłonna do alergii i egzemy (w tym AZS i wyprysku kontaktowego).
Działanie: Przynosi natychmiastową ulgę, przerywa „błędne koło” atopii i regeneruje mikrourazy naskórka.
Łagodzenie 6 objawów: Skutecznie redukuje świąd, podrażnienie, napięcie, suchość, zaczerwienienie oraz szorstkość.
Innowacyjny skład (Cicalinum®): Połączenie kwasów Omega 3, 6, 9, fitosteroli i beta-glukanu.
Ochrona mikrobiomu: Beta-glukan przywraca równowagę skórze i ogranicza rozwój bakterii Staphylococcus aureus, odpowiedzialnych za rozwój stanów zapalnych
Lekkość kontra ukojenie
Testowałam ten krem wspólnie z siostrą. Choć nasze cery skrajnie się różnią (moja jest mieszana, jej trądzikowa i odwodniona), wnioski mamy identyczne.
Co nas pozytywnie zaskoczyło?
Konsystencja: Jest zaskakująco lekka jak na produkt regenerujący.
Nawilżenie: Dobrze radzi sobie z codziennym przesuszeniem i chroni przed mrozem.
Brak zapachu: Ogromny plus dla wrażliwców – bezzapachowa formuła minimalizuje ryzyko dodatkowych podrażnień.
Gdzie pojawia się problem?
Mimo obietnic producenta o „ultrakojeniu”, krem nie poradził sobie z realnym podrażnieniem czy zaczerwienieniem. Gdy skóra potrzebowała ratunku, Dermedic Cicatopy okazywał się niewystarczający i musiałyśmy sięgać po inne, silniejsze preparaty. W starciu z opisem na Wizaż.pl, gdzie wiele osób chwali jego kojące właściwości, nasze doświadczenie jest zgoła inne
W składzie znajdziemy kwasy Omega, fitosterole i betaglukan.
Konsystencja jest dość zwarta i lekka, jak na tak regenerujący produkt. Dość szybko się wchłania i nie pozostawia warstwy na skórze.
Podsumowanie: Czy warto zaprosić go do swojej łazienki?
Krem Dermedic Cicatopy to produkt, co do którego miałam spore oczekiwania, szczególnie biorąc pod uwagę obietnice producenta o "ultrakojeniu". Po testach na dwóch różnych typach cery (mieszanej oraz trądzikowej i odwodnionej) mój werdykt jest niejednoznaczny.
Dla kogo będzie strzałem w dziesiątkę?
Jeśli szukasz lekkiego, bezzapachowego kremu na co dzień, który domknie Twoją pielęgnację i stworzy przyjemną barierę ochronną przed mrozem, będziesz zadowolona. Jego nawilżające działanie jest solidne, a fakt, że nie obciąża skóry, to duży atut.
Komu może nie wystarczyć?
Jeżeli Twoja skóra jest aktualnie w stanie "alarmowym" – jest mocno zaczerwieniona, piecze lub jest silnie podrażniona – ten krem może okazać się zbyt słaby. W naszych przypadkach nie przyniósł obiecanego ukojenia i wymagał wsparcia innych produktów ratunkowych
Moja ocena:
To poprawny krem nawilżający, ale w mojej opinii nazwa „ultrakojacy” jest nieco na wyrost. Cieszę się, że mogłam go przetestować dzięki Pure Beauty, bo wiem już, że w sytuacjach kryzysowych będę musiała szukać ratunku gdzie indziej. Być może na skórze typowo atopowej, zgodnie z rekomendacjami ekspertów Dermedic, sprawdzi się lepiej – dajcie znać, jeśli macie takie doświadczenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, reklam, stron i innego spamu, bo takie komentarze usuwam. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.