Pielęgnacja włosów jest dla mnie ważna przez cały rok. Wiosną i latem, kiedy jest ciepło, warto dbać o pasma i zabezpieczać je przed słońcem, natomiast jesienią i zimą wymagają one ochrony przed mrozem i skutkami noszenia czapki. Właśnie dlatego w mojej rutynie stawiam na konkretne składniki aktywne – takie jak keratyna. W dzisiejszym poście mam dla Was kilka słów na temat saszetki Novex Brazilian Keratin, którą znalazłam w ostatnim boxie Pure Beauty - Rose Stories. Jak ten produkt wypadł na moich włosach? Zapraszam do czytania!
[współpraca reklamowa z Pure Beauty]
W pudełku znalazłam małą saszetkę – w sam raz na jedną aplikację. To idealna pojemność, by przetestować produkt na własnych pasmach i ocenić, czy warto zainwestować w pełnowymiarowe opakowanie. Słyszałam już wcześniej wiele pozytywnych opinii o marce Novex, dlatego z wielką ciekawością i entuzjazmem przystąpiłam do testów.
Jak zatem maska wypadła w praktyce? Powiedziałabym, że dość przeciętnie. Kosmetyk ma gęstą konsystencję, która bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Pod tym względem produkt natychmiast przypomniał mi słynne maski z Biedronki, których swego czasu byłam ogromną fanką.
Jeśli chodzi o samo działanie – jest poprawnie. Pasma stały się przyjemnie nawilżone i odżywione. Choć bardzo cenię keratynę w pielęgnacji, w tym przypadku zabrakło mi jednego kluczowego efektu: dociążenia. Uwielbiam, gdy maska dyscyplinuje kosmyki, pozostawiając je jednocześnie lekkimi i sypkimi. Tutaj otrzymałam solidne odżywienie, ale zabrakło "efektu wow" i tego czegoś, co wyróżniłoby ten kosmetyk na tle innych. Ostatecznie produkt nie przyciągnął mnie na tyle, by kupić pełnowymiarowy słoiczek.
Podsumowując – nie zostałam wielką fanką maski Brazilian Keratin. Efekt, jaki pozostawia na moich włosach, jest po prostu bardzo przeciętny. Nie skreślam jednak samej marki Novex! Mam ogromną nadzieję, że jeśli w przyszłości wpadną w moje ręce inne warianty ich kosmetyków, okażą się one prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Na ten moment testy uznaję za ciekawe doświadczenie, ale na mojej półce ten produkt nie zagości na stałe.


Masz świetnego bloga! Cieszę się, że Cię znalazłam, zostaję tu na dłużej ;)
OdpowiedzUsuńWidzę, że sporo masek i odżywek do włosów jest teraz dostępne w formie saszetek, i bardzo dobrze. Przynajmniej można sobie przetestować i ewentualnie dokupić większe opakowanie :)
Ostatnio testowałam maskę Neboa Hydratation&Smoothness, ona właśnie dawała ten cudowny efekt sypkości, blasku i dociążenia :D