Pielęgnacja włosów jest dla mnie ważna przez cały rok. Wiosną i latem, kiedy jest ciepło, warto dbać o pasma i zabezpieczać je przed słońcem, natomiast jesienią i zimą wymagają one ochrony przed mrozem i skutkami noszenia czapki. Właśnie dlatego w mojej rutynie stawiam na konkretne składniki aktywne – takie jak keratyna. W dzisiejszym poście mam dla Was kilka słów na temat saszetki Novex Brazilian Keratin, którą znalazłam w ostatnim boxie Pure Beauty - Rose Stories. Jak ten produkt wypadł na moich włosach? Zapraszam do czytania!

[współpraca reklamowa z Pure Beauty] 


Zdjęcie typu flat lay przedstawiające saszetkę maski do włosów Novex Brazilian Keratin leżącą na jasnym, puszystym futerku. Obok kosmetyku znajdują się ozdobne kolczyki z perełkami, różowe kwiaty, fragment magazynu oraz ozdobna figurka żółwia. Całość utrzymana jest w jasnej, estetycznej i kobiecej stylistyce.


W pudełku znalazłam małą saszetkę – w sam raz na jedną aplikację. To idealna pojemność, by przetestować produkt na własnych pasmach i ocenić, czy warto zainwestować w pełnowymiarowe opakowanie. Słyszałam już wcześniej wiele pozytywnych opinii o marce Novex, dlatego z wielką ciekawością i entuzjazmem przystąpiłam do testów. 

Jak zatem maska wypadła w praktyce? Powiedziałabym, że dość przeciętnie. Kosmetyk ma gęstą konsystencję, która bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Pod tym względem produkt natychmiast przypomniał mi słynne maski z Biedronki, których swego czasu byłam ogromną fanką. 

Jeśli chodzi o samo działanie – jest poprawnie. Pasma stały się przyjemnie nawilżone i odżywione. Choć bardzo cenię keratynę w pielęgnacji, w tym przypadku zabrakło mi jednego kluczowego efektu: dociążenia. Uwielbiam, gdy maska dyscyplinuje kosmyki, pozostawiając je jednocześnie lekkimi i sypkimi. Tutaj otrzymałam solidne odżywienie, ale zabrakło "efektu wow" i tego czegoś, co wyróżniłoby ten kosmetyk na tle innych. Ostatecznie produkt nie przyciągnął mnie na tyle, by kupić pełnowymiarowy słoiczek.


Zdjęcie przedstawiające tył opakowania saszetki maski do włosów Novex Brazilian Keratin z widocznym składem kosmetyku (INCI), kodem kreskowym oraz instrukcją aplikacji. Saszetka leży w tej samej estetycznej kompozycji z różowym tiulem, perełkami i magazynem w tle.

Podsumowując – nie zostałam wielką fanką maski Brazilian Keratin. Efekt, jaki pozostawia na moich włosach, jest po prostu bardzo przeciętny. Nie skreślam jednak samej marki Novex! Mam ogromną nadzieję, że jeśli w przyszłości wpadną w moje ręce inne warianty ich kosmetyków, okażą się one prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Na ten moment testy uznaję za ciekawe doświadczenie, ale na mojej półce ten produkt nie zagości na stałe.


1 komentarz:

  1. Masz świetnego bloga! Cieszę się, że Cię znalazłam, zostaję tu na dłużej ;)
    Widzę, że sporo masek i odżywek do włosów jest teraz dostępne w formie saszetek, i bardzo dobrze. Przynajmniej można sobie przetestować i ewentualnie dokupić większe opakowanie :)
    Ostatnio testowałam maskę Neboa Hydratation&Smoothness, ona właśnie dawała ten cudowny efekt sypkości, blasku i dociążenia :D

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, reklam, stron i innego spamu, bo takie komentarze usuwam. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.