Mikroigły to wciąż gorący temat w pielęgnacji twarzy. Choć przeczytałam o nich sporo, to do momentu otrzymania kosmetyku z dzisiejszej recenzji, nie miałam okazji sprawdzić tej innowacji na własnej skórze. Dzięki boxowi Winter Wonders od Pure Beauty w końcu się to zmieniło! Dziś wracam do Was z opinią o energetyzującej maseczce z mikroigłami Pure by Clochee. Jak się u mnie sprawdziła i czy mikroigły są faktycznie takie straszne, jak je malują? Zapraszam do lektury!
[współpraca reklamowa z Pure Beauty]
MEZZO MASKto rewolucyjny, domowy zabieg pielęgnacyjny nowej generacji, który natychmiast przywraca cerze energię, gładkość i naturalny, promienny "glow". Inspirowana zabiegami mezoterapii, maseczka wykorzystuje innowacyjne mikroigły, aby maksymalnie zwiększyć przyswajanie składników aktywnych, dostarczając je tam, gdzie działają najskuteczniej – w głębi skóry. To szybka i bezinwazyjna droga do efektu wypoczętej, napiętej i odmłodzonej cerze.
Produkt: Mezzo maska ENERGETYZUJĄCA Pure by Clochee
Cena: 45 – 59 zł
Dostępność: Głównie online (drogerie internetowe) oraz stacjonarnie w drogeriach Hebe.
Moje pierwsze spotkanie z mikroigłami uważam za naprawdę udane. Moja skóra świetnie zareagowała na ten nowy sposób pielęgnacji, a samo stosowanie maski okazało się prawdziwą przyjemnością.
Efekt? Cera jest wyraźnie rozświetlona, wygładzona, nawilżona i odżywiona. Co najważniejsze, produkt nie powoduje u mnie zaczerwienienia, pieczenia ani podrażnienia, co czyni go bezpieczną nieinwazyjną alternatywą dla profesjonalnych zabiegów. Jeśli szukacie domowego sposobu na promienny 'glow', Mezzo Mask od Pure by Clochee zdecydowanie zasługuje na waszą uwagę!






.jpg)
.jpg)
.jpg)



