Gdy tylko robi się cieplej, coraz częściej myślimy o odkrytych butach, a co za tym idzie – o doprowadzeniu stóp do porządku. W swojej karierze blogowej testowałam już wiele produktów (pewnie pamiętacie moje ulubione skarpetki z Bebeauty!), ale dziś na tapet bierzemy nowość: zabieg aloesowo-hialuronowy marki Biotanique. Czy warto go sprawdzić?
[współpraca reklamowa z Pure Beauty}
Zabieg znalazłam w ostatnim boxie od Pure Beauty – Pastel Blossom. Zanim jednak przystąpiłam do testu, zadbałam o odpowiednie przygotowanie stóp. Aby składniki aktywne lepiej się wchłonęły, usunęłam martwy naskórek moją ulubioną szklaną tarką z Rossmanna. Bardzo Wam ją polecam – genialnie radzi sobie z suchością, a co najlepsze, można jej używać zarówno na sucho, jak i na mokro.
Skarpetki nawilżające umożliwiają wykonanie profesjonalnej kuracji samodzielnie w domu. Już po pierwszym użyciu stopy są głęboko nawilżone, delikatne i gładkie.
Formuła zawiera N.M.F, 2%, aloesu , 3% mocznika, kwas hialuronowy i probiotyki. Podstawą kosmetyków Biotaniqe jest pro.aQua - oczyszczona woda z technologią probiotyczną, która wspiera mikroflorę skóry, wzmacnia jej naturalną odporność oraz chroni.
Podsumowując, jeśli szukacie błyskawicznego ratunku dla suchych stóp przed wielkim wyjściem lub po prostu chcecie zafundować sobie chwilę relaksu, zabieg od Biotaniqe to strzał w dziesiątkę. Aloes i kwas hialuronowy robią dokładnie to, co obiecują: zostawiają skórę miękką i gotową na letnie sandałki. To tani, szybki i skuteczny sposób na domowe SPA, do którego na pewno będę wracać!





Brak komentarzy:
Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, reklam, stron i innego spamu, bo takie komentarze usuwam. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.