Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie miesiąca w formie hitów kosmetycznych, które udało mi się przetestować i trafiły do stałego repertuaru mojej pielęgnacji lub makijażu. W listopadzie udało mi się uzbierać cztery takie kosmetyki. Jeśli ciekawi was, co dobrego w tym miesiącu polubiłam, zapraszam do dalszej części wpisu :)
AVON ŻEL POD PRYSZNIC CITRUS ZING
Bardzo rzadko pokazuje wam w ulubieńcach żele pod prysznic, mimo że tę kategorię naprawdę bardzo lubię i często testuję nowości, do których często wracam. Na początku miesiąca, kiedy pokazałam wam w haulu zakupowym kolejny zestaw żeli z Avon najbardziej ciekawił mnie ten i jego pierwszego wzięłam ze sobą pod prysznic. Muszę powiedzieć, że pomimo przeciętnych właściwości, czyli faktu, że dobrze myje i w miarę nie wysusza skóry, to cudownie pachnie połączeniem mandarynki i cytrusów. A jak dobrze wiecie, kocham takie zapachy i nigdy obojętnie nie przechodzę obok. Nawet jesienią nie psują mi wspomnień cudownego lata, a jak mowa o ciepłych dniach to kiedy tylko powrócą, chętnie skuszę się na kolejne opakowanie lub wcześniej.
BIELENDA ZIELONA HERBATA HYDROLAT 3W1 FORMUŁA BEZALKOHOLOWA
Jak dobrze pamiętacie, kilka miesięcy temu testowałam esencję do cery mieszanej marki Bielenda i bardzo mi się podobała. Postanowiłam, więc pójść za ciosem i wypróbować hydrolat z zieloną herbatą nowej linii marki. Hydrolatu używam w porannej pielęgnacji mojej cery razem z resztą kremu na dzień z tej serii i muszę powiedzieć, że efekty są bardzo przyjemne, ponieważ cera faktycznie jest odświeżona dzięki niemu, delikatnie nawilżona oraz dobrze przygotowana do dalszej pielęgnacji. Przyjemnie aplikuje się go z opakowania z atomizerem, mimo iż ten hydrolat w moim odczuciu jest trochę gęstszy niż zwyczajny tonik. Nie mniej jednak używam go z powodzeniem i bardzo się lubimy.
KOBO PERFECT GEL EYELINER
W tym żelowym eyelinerze zakochałam się stosunkowo niedawno. Na pierwszą próbę podkradłam siostrze słoiczek z racji, że mocno zachwalała kosmetyk. I muszę wam powiedzieć, że od pierwszego użycia jestem zakochana. Nie miałam pojęcia, że ten eyeliner tak łatwo się aplikuje na powiekę. Owszem zasycha, ale nie tworzy się skorupa i spokojnie możemy go dokładać, ile nam pasuje aż do uzyskania zadowalającego efektu. Kiedy zaschnie, robi się matowy i bardzo trwały. Siedzi na swoim miejscu przez cały dzień, nie pęka, nie kruszy się, nie odbija na powiece. No po prostu mój ideał i teraz namiętnie mam ochotę używać tylko jego, mimo że wcześniej bardzo lubiłam żelową kredkę Miss Sporty, ale teraz widzę, że nawet jej do niego daleko.
PODRABIANA HUDA KOLOR GOSSIP GIRL
( prawdopodobnie w normalnej kolekcji jest to Video Star)
Tej pomadki jeszcze nigdzie wam nie pokazywałam oprócz Instagrama, więc kto mnie śledzi, ten szybciej wie, co nowego u mnie i nie tylko. Wracając jednak do samej pomadki, wypatrzyłam ją pewnego razu wędrując po moim Chińczyki i z czystej ciekawości za 9 zł kupiłam. Oczywiście uprzedzam wasze pytania, wykonałam próbę uczuleniową i żyje, nic mi nie jest. (Rozumiem też osoby, którym się nie podoba taka praktyka podrabiania, bo mnie też, więc raczej nie będzie im się podobać, że pomadka się tu znalazła, natomiast, jak pisałam wyżej, kierowała mną ciekawość przy zakupie, a nie fakt, jaka to znana marka jest albo nie.) Sam produkt ma mój ulubiony ostatnio kolor, czyli mocny róż. Aplikuje się całkiem dobrze na usta, jak na tak intensywną barwę, a co warte podkreślenia nie tworzy smug ani prześwitów. Równie szybko zastyga i tworzy ładny mat. Produkt nie wchodzi w załamania ust, jedynie może podkreślać suche skórki, jeśli takie posiadacie. Trwałość jest równie przyjemna, gdyż równomiernie schodzi z ust, nie krusząc się ani nie rozmazując wszędzie wokół. Odnosząc się jeszcze do posmaku, to jest on lekko plastikowy, ale mogło być gorzej, tym bardziej, że szybko znika. A zamiennikiem w podobnej cenie i tych samych niemalże cechach może być również moja ulubiona pomadka matowa Lovely Extra Lasting nr 2. I jeśli jesteście miłośniczkami takich kolorów, to ja polecam.
I tak prezentują się 4 najlepsze kosmetyki listopada. Właściwie tym razem udało mi się wyłonić ulubieńców z kolorówki i z pielęgnacji, co bardzo mnie cieszy, ponieważ lubię polecam wam fajne produkty z obu kategorii. Koniecznie dajcie znać, jakie kosmetyki lub jeden kosmetyk skradły wasze serce w listopadzie :)
Lubię kosmetyki Avon, więc chętnie wypróbuję ten żel :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam żele z avonu, u mnie serce skradł booster o którym pisałam na swoim blogu :)
OdpowiedzUsuńHydrolat z Zieloną herbata mnie kusi bardzo, pomadka ma ciekawy kolor :)
OdpowiedzUsuńU mnie akurat też post o ulubieńcach :) Ale z Twoich chyba żadnego nie kojarzę :)
OdpowiedzUsuńMój ulubiony żel z Avonu
OdpowiedzUsuńpiękny kolor pomadki:)
OdpowiedzUsuńMuszę w końcu kupić ten hydrolat :D
OdpowiedzUsuńKiedyś chętnie sięgałam po żele z Avonu :)
OdpowiedzUsuńchyba nic nie znam, nigdy nawet żadnego żelu Avonu nie miałam, ale chyba to zmienię :)
OdpowiedzUsuńżadnego nie miałam, hydrolat muszę kupić kiedyś:))
OdpowiedzUsuńO kurczę, nie znam żadnego z tych produktów :D Żele z Avon kojarzę, ale sama nigdy nie miałam ;)
OdpowiedzUsuńNiestety nic nie miałam :) Kosmetyki z avonu są ciekawe, aczkolwiek nie często je kupuję :)
OdpowiedzUsuńNie lubię takiego plastikowego zapachu pomadek, ale spotkałam się z nim w nowych pomadkach Wibo :(
OdpowiedzUsuńZ Twojej listy hitów listopada znam tylko żel pod prysznic z Avon,ale chyba w innej wersji zapachowej
OdpowiedzUsuńnie znam żadnego produktu kompletnie ;DD
OdpowiedzUsuńLubię Avon, czasem tam coś kupuję w szczególności perfumy.
OdpowiedzUsuńRównież uwielbiam perfumy z Avon :) Żeli za to nie miałam całe wieki
OdpowiedzUsuń