Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Nadszedł wreszcie upragniony przez wszystkich piątek, więc okazja do domowego spa jest. Przychodzę zatem do was z recenzją peelingu do ciała mrożona kawa marki Nacomi. Dobrze wiecie, że jestem fanką peelingów, które są mocnymi zdzierakami, ale jednocześnie nawilżają skórę. Czy peeling Nacomi spełnia te oczekiwania? Odpowiedź znajdziecie niżej.
Co, gdzie jak i za ile?
![]() |
| Nacomi peeling do ciała mrożona kawa| Cena i dostępność |
Peeling do ciała marki Nacomi o zapachu mrożonej kawy zamówiłam w drogerii internetowej ekobieca. pl za 12.49 zł. Cena zachęcająca, tak samo jak dobry skład.
Opis producenta +moja opinia
![]() |
| Nacomi peeling do ciała mrożona kawa| opis producenta i moja opinia |
- głęboko nawilża
- odżywia
- lekka konsystencja
- regeneruje
Peeling do ciała Mrożona kawa to produkt przeznaczony do pielęgnacji ciała, posiadający właściwości nawilżające oraz odżywcze. Polecany jest do każdego typu skóry. Produkt doskonale oczyszcza oraz złuszcza martwy naskórek. Produkt wykazuje intensywne działanie wyszczuplające - jest doskonałym kosmetykiem przeznaczonym dla kobiet dbających o szczupłą sylwetkę i jędrną skórę.
Kosmetyk na bazie masła shea jest produktem przeznaczonym do codziennej pielęgnacji - silnie oczyszczającym, ujędrniającym i nawilżającym. Naturalne składniki doskonale sprawdzają się w walce z pomarańczową skórką i niedoskonałościami.
źródło
Na peeeling marki Nacomi o zapachu mrożonej kawy skusiłam się dlatego, że po owocowych kosmetykach tego typu miałam mega ochotę na coś cudownie pachnącego kawą, więc wrzuciłam go do koszyka w drogerii ekobieca podczas zakupów. Jeśli chodzi o działanie złuszczające, nie mam temu peelingowi kompletnie nic do zarzucenia, ponieważ robi to świetnie, a zapach towarzyszący temu zabiegowi jest naprawdę cudowny i relaksujący. Co do konsystencji produktu nie do końca można ją nazwać lekką, ale o tym opowiem niżej. Po zabiegu peeling zostawia na skórze mocno oleistą warstwę, która jest wręcz ciężka trochę. Mnie ten fakt podoba się tylko w połowie z racji tego, że trochę moja skóra jest w stanie wchłonąć tej warstwy, a resztę muszę po prostu zmyć żelem pod prysznic , bo inaczej nie dałoby się funkcjonować w ten sposób. Podejrzewam, że lepiłabym się do wszystkiego wokół albo - co gorsza - brudziła pościel na przykład. Co do bałaganu z tym produktem to prawda jest taka, że łatwo spłukać drobiny kawy, ale wanna też dostaje lekkiego natłuszczenia, które na szczęście łatwo i szybko daje się usunąć.
Opakowanie
![]() |
| Nacomi peeling do ciała mrożona kawa| opakowanie |
Opakowanie peelingu stanowi plastikowe pudełeczko z zabezpieczeniem, które dość łatwo się wyjmuje, choć mokrymi dłońmi nie jest to takie proste. Całość utrzymana jest w połączeniu brązu i niebieskości.
Kolor, konsystencja, zapach
![]() |
| Nacomi peeling do ciała mrożona kawa| kolor, konsystencja, zapach |
Jak widzicie, w środku opakowania mamy brązową zawartość. To połączenie kawy, cukru, olei oraz masła shea, które owszem cudownie zdziera martwy naskórek, ale warstwa, którą zostawia, nie do końca się wchłania, jak pisałam wyżej. Oczywiście peeling tak jak widać w pudełeczku, jest mocno zbity w swojej konsystencji, ale pod wpływem odrobiny wody lepiej aplikuje się na skórę. Zapach również należy do tych przyjemnych, w tym wypadku jest on kawowy bez żadnej sztucznej nuty.
Podsumowując: w kwestii ścierania martwego naskórka nie mam temu peelingowi totalnie nic do zarzucenia, bo robi to super dokładnie, tak jak lubię, skóra jest zawsze po nim cudownie gładka i mięciutka. Wadą jest niestety mocno oleista warstwa, której ciało nie wchłania całkowicie i niestety trzeba ją dodatkowo zmyć, a przecież nie o to chodzi w takim produkcie. Uważam, że gdyby dopracować skład i uczynić produkt nieco lżejszym byłby idealny. Ja na pewno nie zrezygnuję ze stosowania peelingów tej marki i może znajdę wśród nich swojego ulubieńca, który będzie spełniał moje oczekiwania w 100%.
Dajcie znać, czy miałyście jakieś peelingi do ciała Nacomi. Może znacie jakieś ich kosmetyki tego typu o nieco lżejszej konsystencji niż wspomniany dzisiaj kawowy wariant 😉




