Serum towarzyszy mi w pielęgnacji od bardzo dawna. Odkąd stawiam na świadome dbanie o skórę, nie wyobrażam sobie, aby ten krok nie był napakowany składnikami aktywnymi! Jak na pewno wiecie, moi absolutni faworyci to peptydy, kwas hialuronowy, witamina C, ceramidy oraz retinol. Do tego ostatniego trzeba mieć oczywiście podejście i znaleźć idealną formułę dla siebie, ale uwierzcie mi – warto. Testowanie nowości z tymi składnikami zawsze sprawia mi ogromną przyjemność.Dzisiejszy produkt to dla mnie także sentymentalny powrót do pielęgnacji twarzy z marką Ziaja. Kuracja peptydowa, czyli regenerujące serum do twarzy, to mój oficjalny powrót do tej marki po latach.Musicie wiedzieć, że wieki temu namiętnie podkradałam te kosmetyki mojej mamie! Z czasem dorobiłam się własnych kremów czy toników z charakterystycznym logo. Później moje pielęgnacyjne drogi potoczyły się w inną stronę – sporadycznie wracałam jedynie do produktów do ciała. Po latach dałam drugą szansę ich tonikom, a ostatnio, dzięki boxowi Pure Beauty, w moje ręce wpadło wspomniane serum z najnowszej serii peptydowej.Przyznam szczerze: ten kosmetyk niesamowicie miło mnie zaskoczył. Czym dokładnie? I czy marka Ziaja na stałe zagości w mojej rutynie? Zapraszam na recenzję!



[współpraca reklamowa z Pure Beauty] 


Serum regenerujące Ziaja Med z serii kuracja PEPTYDowa + antyoksydacja SAP w białej butelce z pompką, leżące na puszystym, białym tle z futerka. Wokół kosmetyku ułożone są estetyczne dodatki płaskie flat lay: wiszące kolczyki z czerwonymi, zamszowymi kokardkami, złote kolczyki koła wysadzane cyrkoniami, gałązka różowych kwiatów oraz biała rozgwiazda. Całość rozświetlają drobne cyrkonie i perełki

 

💧 Konsystencja: Oczekiwania vs. Rzeczywistość



Choć producent nie zasypuje nas lawiną informacji, moim zdaniem podaje samą esencję najważniejszych obietnic. A jak to wygląda w praktyce? Cóż, samo serum mocno mnie zaskoczyło i to już na starcie!Byłam święcie przekonana, że z racji właściwości regenerujących dostanę super gęsty, okluzyjny produkt, który zostawi na skórze ciężką, wyczuwalną warstwę. Pierwsze użycie w stu procentach zweryfikowało te obawy. Konsystencja jest kremowa, ale niezbyt lejąca, dzięki czemu aplikacja to czysta przyjemność. Dla mnie przypomina ona lekką, żelową esencję do twarzy. Kosmetyk ekspresowo się wchłania i nie zostawia tłustego filmu. Wręcz przeciwnie – cera jest przyjemnie otulona, ukojona i miękka.W składzie tego produktu znajdziemy m.in. masło kakaowe, masło shea, panthenol, niacynamid oraz witaminę C. Ta kompozycja robi dokładnie to, co obiecuje. Efekty, które zauważyłam gołym okiem, to intensywne nawilżenie, genialne wygładzenie i naturalny blask. Skóra wygląda po prostu promiennie!Ogromnym plusem jest też to, jak to serum współpracuje z resztą mojej pielęgnacji. Polubiło się zarówno z bogatym, mocno nawilżającym kremem na noc, jak i z lżejszymi formułami na dzień (w tym z moim ulubionym filtrem SPF). Nic się nie roluje i nie warzy.



🧪 Co kryje w sobie skład?

W składzie tego produktu znajdziemy m.in. masło kakaowe, masło shea, panthenol, niacynamid oraz witaminę C. Moim zdaniem to absolutnie genialne połączenie! Z jednej strony mamy tu mocne odżywienie i regenerację bariery hydrolipidowej, a z drugiej – idealny przepis na to, by uzyskać maksymalnie nawilżoną, ukojoną i pełną naturalnego blasku skórę.



Serum regenerujące Ziaja Med z serii kuracja PEPTYDowa + antyoksydacja SAP konsystencja w białej butelce z pompką, leżące na puszystym, białym tle z futerka. Wokół kosmetyku ułożone są estetyczne dodatki płaskie flat lay: wiszące kolczyki z czerwonymi, zamszowymi kokardkami, złote kolczyki koła wysadzane cyrkoniami, gałązka różowych kwiatów oraz biała rozgwiazda. Całość rozświetlają drobne cyrkonie i perełki


📝 Podsumowanie: Czy zostaje ze mną na dłużej?

Podsumowując,  serum Ziaja kuracja peptydowa to był dla mnie nie tylko powrót do kosmetyków tej marki ale również odkrycie czegoś nowego w mojej pielęgnacji. I myślę, że zastosuję to serum również przy retinolu, bo ma składniki łagodzące, więc będzie idealnie uzupełniać moją warstwową pielęgnację przy nakładaniu retinolu. 

A jak to wygląda u Was? Mieliście już okazję testować to serum na własnej skórze? Jakie są Wasze ulubione składniki aktywne, bez których nie wyobrażacie sobie pielęgnacji? Dajcie znać w komentarzach

1 komentarz:

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, reklam, stron i innego spamu, bo takie komentarze usuwam. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.