Moja przygoda z hydrolatami trwa od lat. Zaczęło się od marki Beaute Marrakech, która przez długi czas królowała na mojej półce. Uwielbiam je nie tylko za właściwości tonizujące, ale też za genialne odświeżenie w cieplejsze dni. Oprócz moich klasyków, bardzo cenię markę Nature Queen. Kiedy więc w kalendarzu adwentowym BeautyXMas od Pure Beauty trafiłam na ich hydrolat neroli, wiedziałam, że to będzie udany powrót. Zapraszam na recenzję produktu, który zdecydowanie zasługuje na Waszą uwagę!”
[współpraca reklamowa Pure Beauty]
Opakowanie hydrolatu to elegancka, czarna buteleczka z minimalistyczną grafiką. Całość wyposażona jest w sprawnie działający atomizer, który rozpyla produkt w formie delikatnej mgiełki – jest to niezwykle przyjemne dla skóry i uprzyjemnia codzienną aplikację.
Hydrolat neroli jest znany nie tylko ze swoich właściwości tonizujących, ale również aromaterapeutycznych. Świetnie reguluje sebum, odświeża, łagodzi, koi i regeneruje skórę. Jego przyjemny, relaksujący zapach sprawia, że czuję się jak w spa. Warto sięgać po niego nie tylko podczas porannej i wieczornej rutyny, by przygotować cerę pod serum czy olejek, ale także w ciągu dnia. Delikatna mgiełka błyskawicznie przywraca naszej skórze komfort, nie naruszając przy tym makijażu, a zapach kwiatów gorzkiej pomarańczy pomaga się wyciszyć. Uważam , że będzie to produkt idealny dla posiadaczek cery mieszanej i tłustej, ponieważ naturalnie matuje, nie powodując przy tym uczucia ściągnięcia. Dzięki właściwościom wzmacniającym naczynka, polubi się z nim również cera naczynkowa i wrażliwa, która potrzebuje delikatnego ukojenia.



Brak komentarzy:
Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję :) To zawsze motywuje do dalszego pisania :) Staram się odwiedzać wszystkich komentujących, więc nie zostawiaj linków do swojego bloga, reklam, stron i innego spamu, bo takie komentarze usuwam. Nie wyrażam również zgody na kopiowanie moich zdjęć i tekstów bez pytania.