Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj mam dla was recenzję nietypową, bo porównawczą. Mianowicie od jakiegoś czasu testuję słynny płyn micelarny marki Garnier. Jako, że mam w tej kwestii swojego ulubieńca tańszego niż owy słynny płyn postanowiłam, sprawdzić jak wypadną w porównaniu do siebie i przekonać się, który jest lepszy. Jeśli ciekawi was jak wypadły w teście i w który płyn ostatecznie zainwestować zapraszam do dalszej części.
A oto nasi dwaj bohaterowie:
NAZWA: GREEN PHARMACY PŁYN MICELARNY 3W1 RUMIANEK
POJEMNOŚĆ: 400ML
CENA: 12-13ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: DROGERIE NATURA
NAZWA: GARNIER SKIN NATURALS PŁYN MICELARNY 3W1 DO SKÓRY WRAŻLIWEJ
POJEMNOŚĆ: 400ML
CENA: 18ZŁ
DOSTĘPNOŚĆ: DROGERIE ROSSMANN, NATURA I INNE
Co obiecuje producent w przypadku obu płynów:
Składy:
Jak wypadają w kontakcie z kosmetykami:
Tutaj kosmetyki, których użyłam i miał się ich pozbyć Garnier:
Lista:
EVELINE COLOUR EDITION NR 703
MY SECRET WATERPROOF EYELINER GRANATOWY
MISS SPORTY PUMP UP BOOSTER 100% ROCK
PALETA ESSENCE ALL ABOUT NUDES
MISS SPORTY MINI ME EYE LINER NR 015
MY SECRET I LOVE MY STYLE LIPLINER NR 02 NUDE LIPS
EVELINE ART SCENIC KOREKTOR 2W1 NR 04 LIGHT
EVELINE CONTOUR SENSATION NR 01 PINK BEIGE
MAYBELLINE SUPER STAY NR 05 LIGHT BIEGE
Kosmetyki, których użyłam i miał się ich pozbyć płyn Green Pharmacy:
Moja opinia:
GREEN PHARMACY:
Jeśli chodzi o płyn rumiankowy Green Pharmacy to jego recenzję znajdziecie
TU.
Swoje zdanie na jego temat jak najbardziej podtrzymuje w każdym aspekcie. Nic się nie zmieniło,
a zdążyłam już zużyć dwa opakowania, jeśli się nie mylę.
GARNIER SKIN NATURALS 3W1 PŁYN MICELARNY DO CERY WRAŻLIWEJ:
Opakowanie: Tak samo, jak przy moim ulubieńcu z GP jest to butla o pojemności 400ml zamykana na klik. Ani w jednym przypadku, ani w drugim nie udało mi się go uszkodzić i nie połamałam na nim paznokci, także plus dla obu produktów.
Aplikator: W obu przypadkach otwór jest odpowiedniej wielkości, jednak przy Garnierze należy bardziej uważać, bo wystarczy jeden niekontrolowany ruch i wylewa się trochę za dużo płynu.
Działanie:
I tutaj zaczynają się schody. Już tłumaczę wam dlaczego. Mianowicie jak, widzicie na zdjęciach wyżej, to jak zmywają obydwa płyny, to faktem jest, iż GP zostawił moją rękę, na którą nałożyłam produkty zupełnie czystą po zmyciu wszystkiego jednym wacikiem, nawet granatowy wodoodporny eyeliner się poddał spokojnie bez większego tarcia. Przy słynnym Garnierze zszedł podkład, korektor, cienie, trio do konturowania, pomadka Color Edition, tusz do rzęs oraz rzeczony granatowy eyeliner z oporem, ale zszedł po pierwszym przetarciu. Natomiast konturówka z My Secret oraz eye liner w automatycznej kredce od Miss Sporty, dwa zupełnie niewodoodporne i tanie jak barszcz produkty zostały na mojej ręce. Nie pomogło nawet drugie przetarcie, co więcej zostały ślady po nich i to całkiem wyraźne. Dodam jeszcze, że problematycznym dla tego płynu jest tusz do rzęs, na ręce akurat zszedł, ale w normalnej sytuacji, kiedy używam go tradycyjnie do rzęs to ciężko mu idzie zmywanie tego tuszu. Nie powiem, że wacik nie łapie tuszu wcale, ale problem polega na tym, iż robi mi pandę na powiece i potem muszę nieźle się nakombinować, aby jakoś to zmyć, a przecież ta maskara nie jest jakaś wodoodporna i bardzo czepliwa do rzęs, aby nie dało jej się zmyć. Zdążyłam jeszcze to przetestować na resztce płynu GP i nie miał z nią najmniejszego problemu zeszła szybciutko.
Jak w przypadku płynu GP tak i przy Garnierze nie zauważyłam nadmiernej lepkości twarzy, choć ja nie stosuję się do zaleceń producenta i zmywam płyn z twarzy, nie traktując go jako jedynego i ostatniego kroku w demakijażu. Jeśli chodzi o podrażnienia to Garnier wypada dużo gorzej, bo jeśli przypadkiem dostanie mi się do oka to szczypie i piecze z płynem rumiankowym nie miałam nigdy takiego problemu.
Zapach: Tutaj też jest ciekawie, ponieważ producent na opakowaniu obiecuje, że Garnier jest bezzapachowy. Nie zgodzę się, ponieważ czuję w nim delikatny zapach cytrusów. Green Pharmacy również tutaj wygrywa, jeśli wolicie płyny bezzapachowe całkowicie, bo on naprawdę nie pachnie.
Wydajność: Oceniam ją jak na razie dobrze, mimo, że demakijaż wykonuję, ok 4-5 razy w tygodniu, nie żałując sobie kosmetyku, którego niestety trzeba sporo wylać na płatek aby wykonać demakijaż oczu.
Podsumowując: Jeśli miałabym ocenić, który płyn jest lepszy to muszę wam powiedzieć, że wygrywa Green Pharmacy, który radzi sobie śpiewająco ze wszystkim, co nałożę na twarz.
Garnier jak same widzicie ma swoje wady i niestety sprawdziło się moje podejrzenie,że jak coś jest słynne i takie polecane, niekonieczne musi się sprawdzić u każdego. Jestem tego żywym dowodem. I jeśli miałabym wam teraz powiedzieć, który płyn kupić (tak z czystym sumieniem, bez ściemniania) zdecydowanie skłaniam się ku tańszemu płynowi z Green Pharmacy, a Garniera uważam za średniaka, którego zużyję do końca i nie powrócę więcej.
A wy co myślicie o tym płynie? Testowałyście już słynnego Garniera? A może tak jak u mnie okazał się średniakiem niegodnym ulubieńca?
Pozdrawiam was serdecznie do następnego wpisu. Buziaki :*:*:*:*:*:*