Witajcie w sobotę :) Po całym miesiącu zużywania różnych produktów wreszcie przyszedł czas na podsumowanie całości. Kwiecień obfitował w moje standardowe zużycia. Udało mi się też pożegnać kilka produktów kolorowych. Zapraszam zatem na podsumowanie całości.
stycznia 19, 2022
Aktualna pielęgnacja twarzy 2022| Jakich produktów teraz używam +moje zużycia w 2021
Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj wpadam do was z moją aktualną pielęgnacją twarzy. Przyznam, że troszkę produktów w ostatnich tygodniach wymieniłam, więc przyszedł czas, na pokazanie wam nowości w jednym wpisie oraz podsumowanie, ile pielęgnacji zużyłam w poprzednim roku. Powiem wam, że liczba zaskoczyła nawet mnie samą.
DEMAKIJAŻ
W tej kategorii został aktualnie jeden produkt, a jest to dwufazowy płyn micelarny Perfecta Soya, którego używam teraz na stałe do zmywania makijażu. Radzi sobie świetnie z trwałymi produktami, takimi jak matowa pomadka czy wodoodporny tusz do rzęs. Dodatkowo nie podrażnia oczu i nie daje efektu mgły. Jeśli szukacie dobrego płynu dwufazowego do zadań specjalnych, zdecydowanie mogę go polecić.
DEMAKIJAŻ-II PIANKI DO TWARZY
W poprzednim roku stałam się miłośniczą pianek do twarzy, więc siłą rzeczy kupuję stale kolejne egzemplarze tych produktów różnych marek. Aktualnie mam dwa produkty z tej kategorii, z czego jeden mocno dobija już denka. Pianka oczyszczająca do skóry wrażliwej marki Ziaja to produkt, do którego lubię wracać, choć nie grzeszy wydajnością. Nowością jest za to pianka z oczarem wirginijskim Lirene Natura. Bardzo polubiłam kremy oraz maseczkę z tej serii i liczę, że pianka również spisze się dobrze.
TONIZACJA
SERUM i KREMY
PEELING
MASECZKI DO TWARZY
Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj powracam z kolejnym blogmasowym tematem, czyli zimowym spa. W końcu każda z nas w tygodniu albo w weekend lubi sobie odpocząć i zrelaksować się właśnie w taki sposób. W tym poście pokażę wam moje ulubione produkty do ciała i twarzy, które towarzyszą mi w tym czasie i umilają mi zimowe dni.
TWARZ
W kwestii twarzy wybrałam ulubione kosmetyki, których używam zamiennie w zależności od tego, czy moja cera potrzebuje oczyszczenia lub dodatkowej dawki nawilżenia.
Pierwszy krok to konopny żel do twarzy Natura Eko, który ma za zadanie zmyć zanieczyszczenia oraz resztki makijażu. Potem oczywiście czas na peeling do twarzy i nowość w mojej kosmetyczce, czyli produkt z serii Eco Nature marki Bielenda. Detoksykujący peeling całkiem przypadł mi do gustu, ponieważ fajnie radzi sobie z martwym naskórkiem, przyjemnie pachnie oraz nieźle oczyszcza cerę. Oczywiście to moje pierwsze wrażenia i mam nadzieję, że nadal będzie tak super.
Jeśli nie mam ochoty używać peelingu mechanicznego, a na mojej skórze pojawiły się zatkane pory sięgam po czarne mydło z różą. Aktualnie kończę Nacomi Rose Savon Noir, które sprawdza się świetnie właśnie jako peeling enzymatyczny i świetnie oczyszcza pory.
Potem przychodzi czas na maseczkę. Jeśli mam ochotę oczyścić twarz, chętnie sięgam ostatnio po maskę normalizującą marki Vianek, która jak na razie sprawdza się super przy niedoskonałościach. Ładnie wycisza nadmiar sebum oraz nie wysusza i nie ściąga skóry. Są to rzecz jasna moje pierwsze przemyślenia na jej temat.
Jeśli moja twarz potrzebuje nawilżenia, ostatnio częściej sięgam po maskę z białą komosą marki Farmona Herbal Care. Mam co do niej niestety mieszane odczucia. O ile z działaniem nie ma problemu i nawet przy kilku minutach noszenia widać fajne efekty w postaci większego nawilżenia twarzy, tak mam wrażenie, że ta maska chyba powoduje drobne niedoskonałości na mojej cerze.
Ostatnio sięgam też po glinkową pastę under twenty, która sprawdza się całkiem nieźle, bo ładnie radzi sobie z oczyszczaniem cery. Podoba mi się też to, że oprócz typowego oczyszczania produkt spokojnie może zastąpić maseczkę do twarzy. Denerwuje mnie tylko nieco jego zmywanie.
Ostatnie kroki to tonik botanic skinfood, krem Lirene i serum również botanic skinfood, jeśli wcześniej nie nałożę maski nawilżającej, choć i ją lubię zamknąć choćby serum, żeby utrzymać dobre nawilżenie. Lubię taką pielęgnację na bogato po oczyszczeniu cery. Mam wrażenie, że wtedy wszystko wchłania się jeszcze lepiej. Oczywiście nie mam tutaj żadnych nowych produktów, oprócz tego, co pokazałam wam w mojej aktualnej pielęgnacji cery.
CIAŁO
Do tej kategorii wybrałam same ulubione ostatnio produkty, które aktualnie u mnie goszczą. Sądzę, że są to całkiem przyjemne kosmetyki, mimo że zapachy mają zupełnie niekojarzące się z zimą.
Pierwszy krok to oczywiście porządny peeling całego ciała i usunięcie wszelkich suchych partii, których obecnie trochę przybyło na moim ciele. W tej roli super sprawdza się peeling organic shop z papają. I zapewne was nie zdziwi, jak powiem, że to porządny zdzierak.
Potem wpada ulubiony żel pod prysznic z końcówki lata, czyli arbuz i bazylia od lpm. O ile działa ok i pięknie pachnie, tak ma dość wysuszające składniki, więc więcej do niego nie wrócę akurat ja, ale całej reszcie polecam jak najbardziej.
Nie mogłabym też zapomnieć o balsamowaniu ciała. O tej porze roku jest to szczególnie ważne, a ja ostatnio znalazłam produkt, który dosłownie umila mi tę czynność. A mowa tutaj o ujędrniającym maśle do ciała body boom, które jest genialne. Przede wszystkim jego wielką zaletą jest gęsta konsystencja, która szybko wchłania się w skórę. Dodatkowo nie bieli i nie zostawia tłustej warstwy, a ciało jest aksamitne i świetnie nawilżone. Atutem w tym przypadku jest też bardzo delikatny słodki zapach tego masła.
Od pewnego czasu staram się zmobilizować w kwestii pielęgnacji stóp, więc wieczorne spa zakańczam wsmarowaniem w nie lawendowego kremu do stóp avon foot works, który bardzo polubiłam. Jest gęsty, szybko się wchłania i odpowiednio nawilża stopy przede wszystkim. Dodatkowo całkiem ładnie pachnie, ale nie jest to zapach lawendowy akurat. Mnie bardziej przypomina arbuza.
I tym akcentem kończę ten wpis. Chętnie też przeczytam jak wygląda wasze zimowe spa. Macie jakieś ulubione kosmetyki o tej porze roku? Stawiacie na owocowe zapachy, czy jednak wolicie te bardziej świąteczne. Jestem tego bardzo ciekawa. Zajrzyjcie też koniecznie do innych dziewczyn, zobaczyć ich ulubione produkty do spa :)
🎅Okiem Marzycielki
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj wpadam do was małą aktualizacją mojej pielęgnacji porannej i wieczornej. Przyznam, że dość dawno nie było takiego wpisu, a u mnie pojawiło się troszkę nowych produktów. Oczywiście typowe podsumowanie ze zużyciami z tej kategorii zrobię w styczniu. W tym wpisie będą zawarte bardziej pierwsze wrażenia o produktach, których aktualnie używam. Jeśli ciekawi was, co nowego w mojej pielęgnacji oraz czy faktycznie lubię te produkty, koniecznie czytajcie dalej :)
ZESTAW PORANNY
ZESTAW WIECZORNY
PIELĘGNACJA DODATKOWA
listopada 04, 2021
Haul zakupowy październik|Współpraca z bee.pl i kilka nowości w mojej pielęgnacji.
Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj wracam do was z nowościami października. Przyznam, że jest w mojej kosmetyczce sporo nowych produktów. Trafiła do mnie też w tym miesiącu spora paczka w ramach współpracy. Jeśli ciekawi was, co u mnie nowego jeszcze, koniecznie czytajcie dalej.
NATURA EKO KONOPNY ŻEL MYJĄCY DO TWARZY
BOTANIC SKINFOOD ROZJAŚNIAJĄCY TONIK KWASOWY BORÓWKA&POMARAŃCZA
BOTANIC SKINFOOD HIALURONOWE SERUM PRZECIWZMARSZCZKOWE
To serum znalazłam na sporej promocji w Naturze, więc się skusiłam tak jak na tonik. Serum jest mocno żelowe ze względu na obecność kwasu hialuronowego. Na razie sprawdza się nieźle na mojej twarzy, ale zobaczymy, czy zauważę jakieś wow. Po prosty dobry produkt do ogólnego nawilżenia skóry, nic poza tym. Zobaczymy, czy je polubię bardziej przy dłuższym użytkowaniu.
Botanic skinfood serum hialuronowe przeciwzmarszczkowe, 17,99zł, promocja, Drogeria Natura.
UNDER TWENTY WĘGLOWA PASTA GLINKOWA DO OCZYSZCZANIA TWARZY
Pastę węglową złapałam przypadkiem na promocji w Drogerii Sekret Urody. Nie myję nią twarzy, a bardziej stosuję jak maskę. I jest to raczej delikatnie oczyszczający produkt, przynajmniej takie mam pierwsze wrażenia. Przekonamy się jednak, czy widać działanie tego produktu na dłuższą metę.
WSPÓŁPRACA Z BEE.PL
KOSMETYKI BEBIO JAGODY GOJI&GRANAT) BALSAM DO CIAŁA, KREM DO RĄK, ŻEL POD PRYSZNIC I ANTYPERSPIRANT
Te kosmetyki zaciekawiły mnie też ze względu na plecak dołączony do zestawu :D Aktualnie się z nim nie rozstaje. Co do samych kosmetyków o dziwo wszystkie się u mnie bardzo dobrze sprawdziły i zdecydowanie mogę je polecić. Oczywiście będę też chciała zrobić im większą osobną recenzję i opisać wrażenia po dłuższym użytkowaniu.
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj powracam do was z kolejnym projektem denko. Przyznam, że dość dobrze mi idzie zużywanie różnych produktów, a moja lista produktów do zużycia i zapomnienia na szczęście nie rośnie.
TWARZ
UNDER TWENTY ANTYBAKTERYJNA PIANKA DO TWARZY
To moje kolejne opakowanie tego produktu. Niestety tym razem skończył się bardzo szybko, ale to zapewne dlatego, że nie używałam jej sama. Sama pianka bardzo dobrze myje buzię i jej nie ściąga. Sprawdza się zarówno przy codziennych zabrudzeniach, jak i w kolejnych etapach demakijażu twarzy. Dodatkowy atut to cena, ponieważ często można ją znaleźć nawet za 12 zł, w Rossmannie na promocji.
BEAUTE MARRAKECH SERUM RÓŻANE
Przyznam, że to serum bardzo mocno mnie zaskoczyło i okazało się hitem w mojej kosmetyczce. Serum mimo olejkowej konsystencji jest naprawdę lekkie i nie zostawia tłustej warstwy. Idealnie sprawdza się na wilgotnej skórze, ponieważ szybciutko się wchłania i daje efekt promiennej cery. Zdecydowanie kupię ten produkt ponownie, bo warto. A was odsyłam do dokładnej recenzji tego serum.
CAFE MIMI MASKI DO TWARZY SERIA SUPERFOOD (ALGA LAMINARIA&SPIRULINA ORAZ NIEBIESKA GLINKA &DRZEWO HERBACIANE)
Te maseczki kupiłam w ciemno na ekobieca.pl i zdecydowanie nie żałuję. Maska z niebieską glinką jest bardziej oczyszczająca. Bardzo fajnie wycisza niedoskonałości, ściąga pory i odświeża cerę. Zdecydowanie must have dla mieszanych i tłustych cer.
Maska algowa przydaje się ,kiedy buzia jest nieco przesuszona i zmęczona. Świetnie nawilża skórę, odżywia ją, a przy okazji sprawia, że wygląda ona zdrowo i promiennie. Bardzo fajny efekt pod makijaż i nie tylko. A niżej zostawię wam ich dokładną recenzję.
VIANEK NORMALIZUJĄCA MASKA DO TWARZY
Tę ilość maski miałam na dwa użycia i powiem szczerze, że jestem nią zachwycona. Maska bardzo dobrze oczyszcza cerę, hamuje nadmiar sebum, ściąga pory i całkiem nieźle odświeża buzię. Pachnie bardzo podobnie do peelingu z tej serii, ale tutaj najbardziej czuć miętę. Zdecydowanie kupię sobie tę maskę w wersji w tubce, ponieważ czuję, że to może być świetnym produktem przy dłuższym użytkowaniu.
SORAYA NATURALNIE MASKA DO TWARZY W PŁACHCIE LAWENDA&STOKROTKA
Ta maska w płachcie fajnie sprawdza się na domowe spa, kiedy potrzebujemy relaksu oraz nawilżenia skóry po całym tygodniu. Pewnym minusem może być tutaj płachta, ponieważ jest bardzo cienka i niestety łatwo się rwie. Oczywiście nie można jej odmówić tego, że jest dobrze nasączona i dopasowuje się dobrze do twarzy, po prostu trzeba na nią uważać. Sama maska nie ma zapachu, więc sądzę, że nie będzie to nikomu przeszkadzało.
CIAŁO
VIANEK KOJĄCO-WYGŁADZAJĄCY PEELING DO CIAŁA
Pierwsze co mnie urzekło po otwarciu tego peelingu to fakt, że jest niebieski. Przyznam, że nie do końca się tego spodziewałam, ponieważ obstawiałam kolor fioletowy, ale nie narzekam, bo peeling sprawdził się super. Przede wszystkim miał naprawdę grube drobiny, więc świetnie zdzierał martwy naskórek. Dodatkowo delikatnie nawilżał skórę bez pozostawiania po sobie tłustej warstwy, której nie lubię. Nie trzeba było po jego użyciu aplikować dodatkowo balsamu do ciała. Nie mogłabym też zapomnieć o jego relaksującym zapachu, który potrafił odczarować nawet najbardziej podły i stresujący dzień. Zdecydowanie skuszę się jeszcze na inne warianty tych peelingów, a was zostawiam z jego dokładną recenzją niżej.
AVON OND DUTY FRESH
Te kulki goszczą u mnie raczej na stałe. Często kupuję je w promocji, ponieważ dobrze chronią i ładnie pachną. Zdecydowanie polecam.
NATURA EKO ŻEL POD PRYSZNIC Z PREBIOTYKAMI I PROBIOTYKAMI DO SKÓRY WRAŻLIWEJ WERSJA OLIWKOWA
Na ten żel skusiłam się w Naturze, ponieważ potrzebowałam na szybko produktu z dobrym składem, więc wylądował w mojej kosmetyczce. Sprawdzał się bardzo dobrze na mojej skórze, nie wysuszając ani nie podrażniając jej. Pienił się bardzo dobrze jak na żel z delikatniejszym składem. Jedyne co mi się w nim nie do końca podobało to fakt, że pachniał jak proszek do prania i po czasie zaczęło mi to przeszkadzać.
NIVEA KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC
To stały bywalec mojej kosmetyczki, ale powoli już zaczynam się z nim żegnać i szukać większej ilości alternatyw. Oczywiście dobrze myje skórę i jej nie przesusza. Wart jest polecenia, ale ja jednak wolę delikatniejsze składy w takich produktach.
KOLORÓWKA
PODKŁAD EVELINE COSMETICS WONDER MATCH 010 LIGHT VANILLA
Może będę się powtarzać teraz, ale ten podkład jest po prostu obłędny. Przyznam, że nie wiem gdzie, zniknęło mi tak szybko całe opakowanie tego produktu, ponieważ tak przyjemnie mi się go używało. Przede wszystkim produkt łatwo się rozprowadza, nie daje efektu maski ani ciężkości nawet wtedy, gdy dołożycie sobie ewentualnie odrobinę w jakiś strategicznych miejscach na twarzy, które potrzebujecie przykryć. Mnie jednak wystarcza jednak warstwa do tego, aby krycie było zadowalające, a cera jak po photoshopie. Istotne jest również to, że podkład ma bardzo dobrą trwałość oraz świetnie dopasowuje się do koloru skóry. Daje sobie też radę w naprawdę ekstremalnych warunkach, więc zdecydowanie polecam. Po więcej szczegółów zapraszam was do jego osobnej recenzji.
SENSIQUE ULTRA SHINY LIPS NR 111 LOLLIPOP
Błyszczyki marki Sensique bardzo lubię za to, że dają bardzo ładny połysk, ale nie lepią się i nie kleją na ustach, a dodatkowo przy wietrze nie przylepiają się do nich również włosy. Sam błyszczyk ma mleczny różowy kolor, aczkolwiek na ustach nie jest to mocno widoczne. Produkt jest przezroczysty i ma bardzo delikatne drobinki, których zupełnie nie czuć. Ja na pewno jeszcze wrócę do tych błyszczyków.
I tym akcentem kończę ten wpis. W październiku pożegnałam jedynie 12 produktów. Cieszy mnie fakt, że znalazła się tutaj też kolorówka, choć w małej ilości. Mam nadzieję, że listopad będzie lepszy pod względem zużyć. Koniecznie dajcie znać, czy jakieś kosmetyki znacie z moich zużyć i jak się u was sprawdziły.
Witajcie w kolejnym wpisie. Tradycyjnie, jak na początku każdego miesiąca wracam do was z moimi nowościami z ostatnich tygodni. Pożegnałam sporo produktów do pielęgnacji, więc powoli uzupełniam brakujące kosmetyki. Zaczęłam też testować kosmetyki Lirene Eco Natura, co do których nie byłam przekonana przez długi czas. Jeśli ciekawi was, co nowego wpadło do mojej kosmetyczki, koniecznie czytajcie wpis dalej :)
Pierwszy produkt to kosmetyk, który wywołał wasze duże zainteresowanie. Mam tu na myśli oczywiście dwufazowy płyn micelarny perfecta soya. Z poprzedniej wersji z jagodami goji byłam bardzo zadowolona. Tutaj również zapowiada się świetny produkt, który postaram się pokazać wam w osobnej recenzji z racji tak dużego zainteresowania.
Perfecta Soya dwufazowy płyn micelarny 18,99 zł, Drogeria Sekret Urody
Kolejny produkt to powrót do ulubieńca. Parę miesięcy temu miałam okazję testować antybakteryjną piankę do mycia twarzy Under Twenty. Bardzo ją polubiłam wtedy i z racji tego, że znalazłam ją znów na promocji w Rossmannie, skusiłam się na kolejne opakowanie.
Akurat z mojej kosmetyczki wyszła spora ilość produktów do twarzy z kategorii mojej podstawowej pielęgnacji, więc postanowiłam, że uzupełnię ją o nowe kosmetyki. W drogerii Natura na promocji 2+1 za grosz skusiłam się na trzy produkty do pielęgnacji twarzy marki Lirene z serii Eco Natura.
Pierwszy produkt to Eco krem wygładzająco-regenerujący na noc z kwiatem wiśni, który od razu wylądował w mojej wieczornej rutynie i przyznam, że zaczyna podbijać moje serce, ale na razie nie chcę zapeszać.
Drugi produkt, który wybrałam to Eco krem matujący na dzień z szarotką alpejską, który mocno mnie zaskoczył. Spodziewałam się, że będzie to produkt stricte matujący, a nie przyjemnie bogaty krem do pielęgnacji jesienno-zimowej. Oczywiście to nie jest tak, że buzia mocno się świeci po tym produkcie. Cera ma po prostu ładne satynowe wykończenie, a zaczerwienienia są zredukowane. Na razie bardzo podoba mi się ten krem, zobaczymy, co będzie z biegiem czasu, a najważniejsze jak wypadnie pod makijażem.
Ostatni kosmetyk, który u mnie wylądował to Eco peeling-maska. I jako że był najtańszy z całej trójki, dostałam go za grosz. Nie widzę tego produktu w roli peelingu, ponieważ ma o wiele za mało drobinek. Jako maska ma o wiele większy potencjał i bardzo mi się podoba jak na razie używany właśnie tak. Oby tak dalej.
Lirene Eco Natura wygładzająco-regenerujący krem na noc kwiat wiśni 13,59zł, promocja, drogeria Natura
Lirene Eco Natura matujący krem na noc szarotka alpejska, ok. 15zł, promocja, drogeria Natura
Lirene Eco Natura peeling-maska 2w1 1 grosz, w promocji 9,99zł, drogeria Natura
Kolejne kosmetyki to produkty do ciała. W Rossmannie na promocji znalazłam żel do golenia marki Venus z rumiankiem&awokado, którego chyba jeszcze nigdy nie miałam, a z racji tego, że lubię takie produkty to często je zmieniam i sięgam po nowości.
Jak wiecie, od pewnego czasu bardziej zwracam uwagę na produkty, którymi myję ciało i zdecydowanie wybieram te delikatniejsze. Kolejny kosmetyk z tej kategorii, który zwrócił moją uwagę to łagodzący żel pod prysznic do skóry wrażliwej marki Natura Eko. Od razu wylądował pod prysznicem i zdecydowanie skradł moje serce.
Venus żel do depilacji ok. 8 zł, drogeria Rossmann
Natura Eko łagodzący żel pod prysznic, ok. 8 zł, promocja, drogeria Natura
Pamiętacie na pewno, że w denku mocno zachwalałam naturalny żel do higieny intymnej marki Yope w wersji geranium&żurawina. Oczywiście kolejne opakowanie było tylko kwestią czasu. Znalazłam go na promocji w drogerii Sekret Urody. I jeśli go nie znacie, zdecydowanie warto poznać ten produkt.
Yope naturalny żel do higieny intymnej geranium&żurawina 15,99 zł, promocja, Drogeria Sekret Urody.
Nie mogło też zabraknąć u mnie kolejnego opakowania odżywki do włosów Pantene pro v grow strong bambus&biotyna. Katuję ją od kilku miesięcy kupując kolejne tubki. Ten egzemplarz dorwałam w Drogerii Natura.
Pantene Pro V Grow Strong Bambus&Biotyna, 13zł, drogeria Natura.
Nowością jest również tło do zdjęć. Zamówiłam je w sierpniu na Aliexpress płacąc niecałe 20zł. Dodatkowy plus to fakt, że jest dwustronne. Co do wykonania również nie mam zastrzeżeń, ponieważ jest bardzo dobre. Na razie uczę się tego tła i mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej przy robieniu zdjęć, ponieważ ułatwia ono bardzo ten proces.
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj wpadam do was z kolejną częścią wpisu o najlepszych produktach do mycia twarzy bez SLS. W ostatnich miesiącach testuję namiętnie łagodne pianki myjące, więc postanowiłam umieścić je w tym zestawieniu, ponieważ znalazłam też takie, które są łatwo dostępne w drogeriach, mają niską cenę oraz dobre składy. Jeśli ciekawi was, jakie pianki polecam, zapraszam do dalszej części wpisu.
NACOMI PIANKI DO TWARZY WERSJA MARSHAMALLOW I BORÓWKA
Pianki do twarzy Nacomi kusiły mnie od dawna i kiedy udało mi się złapać pierwszą w drogerii ekobieca.pl, zostałam kupiona. Te pianki przede wszystkim są bardzo skuteczne i delikatne dla skóry. Zmywają zarówno codzienne zabrudzenia, jak i pozostałości po makijażu twarzy i oczu. Co bardzo istotne nie podrażniają w żaden sposób, nie wysuszają i nie ściągają skóry, zostawiając ją przyjemnie gładką i nawilżoną. Mimo ich delikatności nigdy nie miałam też wrażenia, że twarz nie jest odpowiednio oczyszczona. Wersja borówkowa i marshmallow zdecydowanie są warte przetestowania, jeśli potrzebujecie delikatnego produktu z naturalnym składem. Niżej zostawiam wam kilka słów o obu wersjach w osobnych wpisach.
UNDER TWENTY ANTYBAKTERYJNA PIANKA DO MYCIA TWARZY
Antybakteryjną piankę Under Twenty odkryłam kiedyś podczas zakupów w Rossmannie i zdecydowanie nie żałuję, że ją przetestowałam, ponieważ ma bardzo dobry skład, jak na drogeryjny produkt, a co więcej nie mogę narzekać na jej działanie. Sprawdzała się bardzo dobrze do porannego i wieczornego oczyszczania twarzy, nie ściągała i nie wysuszała skóry, a zostawiała ją przyjemnie nawilżoną. Dodatkowy atut to fakt, że pianka szybko nie znika z twarzy. Nie straszne są jej też resztki makijażu, wszystko zawsze było bardzo dobrze domyte. Kolejny plus to również spora wydajność, ponieważ mimo tego, że myję twarz zawsze dwa razy, pianka nie znikała w zastraszającym tempie, jak to będzie w przypadku innego produktu, o którym wspomnę jeszcze w tym wpisie.
Na koniec dwa produkty, które dość niedawno u mnie wylądowały. Pianka myjąca do twarzy Faceboom kupiona na promocji w Rossmannie nie stała się moją ulubienicą głównie przez pudrowy zapach oraz uczucie ściągnięcia po umyciu twarzy, ale jest sporo osób, u których się sprawdza, więc mniemam, że to głównie wina mojej wybrednej cery, a u was ten produkt może sprawdzić się bardzo dobrze. Nie mam jej oczywiście nic do zarzucenia względem składu i działania, ponieważ radzi sobie dobrze i domywa, co trzeba.
Dużym zaskoczeniem w tym zestawieniu może być marka Ziaja, do której nie pałam największą miłością na świecie. Zdecydowałam się jednak na przetestowanie pianki oczyszczającej, która zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, a jak na tani drogeryjny produkt sprawdza się u mnie nieźle, radząc sobie z wszelkimi zabrudzeniami i resztkami makijażu. Dodatkowo skóra nie jest wysuszona i ściągnięta, więc to kolejny plus na jej korzyść. Wiem, że rzadko to mówię o produktach tej marki, ale tę piankę zdecydowanie warto wypróbować, jeśli lubicie takie kosmetyki. Minusem może być tylko jej wydajność, ponieważ jak na piankę znika naprawdę szybko.
I tym akcentem kończę ten wpis i mam nadzieję, że będzie dla was tak samo przydatny, jak część pierwsza, którą bardzo chętnie czytacie :) Dajcie też znać, czy jesteście miłośnikami pianek do twarzy i czy którąś z nich miałyście okazję testować.
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Mamy już koniec miesiąca, więc tradycyjnie przyszedł czas, na rozliczenie się z kosmetykami, które w lutym trafiły do projektu denko. Tym razem, z racji tego, że miesiąc jest krótki wyszło mało kosmetyków. Jeśli jednak ciekawi was, co udało mi się zużyć zapraszam was do dalszej części wpisu.
TWARZ
NATUR PLANET HYDROLAT RÓŻANY
Ten hydrolat zamówiłam całkowicie w ciemno na promocji w black friday i muszę przyznać, że sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Używałam oczywiście w roli toniku, tak jak zawsze, bo powiem wam, że hydrolaty wolę o wiele bardziej niż typowe toniki, po które sięgam o wiele rzadziej. Cera jest zawsze dobrze nawilżona i ukojona, oczywiście ja to nawilżenie zamykam w skórze, dzięki serum i kremowi, bo tylko wtedy ma to szansę zadziałać. Hydrolat niezastąpiony jest również przy glinkowych maskach, które zasychają. Na pewno jeszcze wrócę do tego produktu.
BOTANIC SKINFOOD BOGATY KREM POD OCZY
Wiecie na pewno, że ten kosmetyk jest moim wielkim ulubieńcem w kategorii kremów pod oczy. Troszkę wcześnie ląduje w denku i na dodatek bez zakrętki, ale historia jest taka, że krem mi upadł i ona po prostu się połamała na kilka kawałków, a dodatkowo sporo kosmetyku wyszło ze środka przez ten upadek, więc musiałam się zaopatrzyć w nowe opakowanie, szybciej niż myślałam. Natomiast sam krem jest świetny i zawsze po skończonym opakowaniu wracam do niego znów. Po więcej szczegółów odsyłam wam do osobnej recenzji, gdzie piszę dokładnie, jak się sprawdza:)
🥑Botanic Skin food bogaty krem pod oczy
UNDER TWENTY ANTYBAKTERYJNA PIANKA DO MYCIA TWARZY
Kolejna zużyta przeze mnie pianka do twarzy, która się dobrze sprawdziła u mnie. Zmywała nie tylko resztki makijażu, ale też codzienne zabrudzenia. Dodatkowo jak na drogeryjną piankę ma naprawdę bardzo dobry skład oraz cenę. Myślę, że znajdzie się w drugiej części zestawienia najlepszych kosmetyków do mycia twarzy bez sls, bo zdecydowanie jest tego warta.
MASECZKI
W tym wypadku powstała osobna kategoria, bo w tym miesiącu znowu wyszło mi kilka kolejnych sztuk. Na bieżąco możecie to śledzić na moim Instagramie, bo tam na story raz w tygodniu wstawiam wam pierwsze wrażenia po zużyciu kolejnych maseczek. Oczywiście pojawiło się już kilka recenzji na blogu i nadal je planuję, ale ty razem w nieco innej formie, więc poczekajcie jeszcze chwilę.
WŁOSY
CZARNE MYDŁO AGAFII
Czarne mydło zadebiutowało w mojej kosmetyczce w 2020 roku i nadal nie schodzi z piedestału, jeżeli chodzi o włosy. Dobrze myje i oczyszcza również ciało oraz twarz bez wywoływania podrażnień i innych skutków ubocznych, a wręcz pomoże w takiej kryzysowej sytuacji, kiedy mocny szampon podrażnia wam skórę, jak to było w przypadku mojej siostry, bo dzięki czarnemu mydłu ten problem, po prostu znikną. Niżej zostawiam wam szczegółową recenzję tego cuda, którego mam już nowe opakowanie.
PANTENE ODŻYWKA DO WŁOSÓW BAMBUS I BIOTYNA
Pierwsze opakowanie tego kosmetyku otrzymałam w ramach testowania z wizaż.pl i powiem wam, że ten kosmetyk to cudo, bo wreszcie odkryłam w pełni jego możliwości. Przede wszystkim tak odżywka nie tylko nawilża włosy, tak jak powinna, ale też daje efekt tafli. Normalnie wow i jak tylko się skończyła, pobiegłam po nowe opakowanie do Hebe. Postaram się przygotować dla was jej recenzję, aby opowiedzieć więcej o tym produkcie.
RÓŻNOŚCI
DOVE DEO SPRAY WERSJA ORIGINAL
Powiem wam, że bardzo się z nim polubiłam, bo jest to świetny produkt, jak się okazało. Kilka miesięcy temu miałam wersję z jabłkiem, która też była bardzo fajna, ale miałam problem, z tym że brudziła mi ciemne ubrania. W wypadku original nie miałam takiego przypadku nigdy. Ochrona na wielki plus tak samo, jak zapach. Na pewno jeszcze wrócę do tego produktu.
BABUSZKA AGAFIA REGENERUJĄCY PEELING DO CIAŁA Z MALINĄ MOROSZKĄ
Ten produkt to pierwsze małe rozczarowanie tego miesiąca, ponieważ spodziewałam się, że będzie się sprawdzał lepiej, a w tej dziwnej konsystencji będzie zatopione o wiele więcej drobinek. Na suchej skórze jakoś dawał radę, a po mokrej po porostu się ślizgał i nie działał jakoś wybitnie. Pretensje w kwestii doboru produktu mogę mieć jedynie do siebie, aczkolwiek w ulubieńcach pokażę wam prawdziwą petardę w tej kategorii. Niżej zostawiam wam pełną recenzję kosmetyku.
🍓Bania Agafii regenerujący peeling do ciała z maliną moroszką
AA SUPER FRUITS&HERBS KREM DO RĄK FIGA&LAWENDA
Krem AA kupiłam sobie na dobry początek, aby sprawdzić sobie kilka miesięcy temu nową serię kosmetyków tej marki i powiem wam, że chyba nie czuję się po tym produkcie zachęcona do tego, aby próbować dalej. Krem miał być niby ❠bio❞, ale nie ma z tym stwierdzeniem absolutnie nic wspólnego, więc uważajcie na przyszłość na takie pułapki producentów w różnych kosmetykach. Wracając do samego kremu, przebrnęłam jedynie przez pół opakowania, bo nie dałam rady po czasie wytrzymać jego zapachu, bo o ile lubię lawendę w naturalnych produktach, tak tutaj ten zapach ani trochę jej nie przypominał. Sam krem działał dobrze i tutaj się go nie czepiam, ale sama więcej nie wrócę. A wielka szkoda, bo na samym początku naprawdę lubiłam ten produkt.
TAMI RĘCZNICZKI BAWEŁNIANE
Ręczniczki tami jak wiecie, goszczą w mojej kosmetyczce od pewnego czasu i sprawdzają się naprawdę super. Mogę nimi wycierać zarówno twarz, jak i resztki maseczek glinkowych. Oczywiście mam już kolejne opakowanie.
I tak prezentuje się 12 zużytych przeze mnie produktów w lutym. Jak widzicie, nie ma tego wiele, ale za to prawie sami ulubieńcy, nie licząc dwóch rozczarowań. Koniecznie dajcie znać, czy jakieś produkty, które pokazałam dzisiaj, miałyście okazję testować i jak się u was sprawdziły.