Witajcie w kolejnym wpisie. Dzisiaj przyszedł czas na kolejne podsumowanie zużyć miesiąca. Przyznam, że listopad pod tym względem okazał się bardzo podobnym do października i znów nie wyszło u mnie wiele produktów. Znajdą się w tym zestawieniu zarówno hity, jak i średniaki. Jeśli ciekawi was, jakie produkty zużyłam, koniecznie czytajcie dalej.
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiejszy post po raz pierwszy gości na blogu, ale uznałam, że warto zrobić coś takiego i pokazać wam produkty, które w ostatnim czasie mnie nie zachwyciły, choć nie okazały się bublami, czyli są takie MEH właśnie. Jeden z tych produktów nawet doczekał się osobnej recenzji, ale więcej nie przedłużam i zapraszam was na wpis.
FACEBOOM PIANKA MYJĄCA DO TWARZY
NONI CARE DAY FACE CREAM GARDEN OF EDEN
BIELENDA FRESH JUICE HYDRO ESENCJA DETOKSYKUJĄCA Z LIMONKĄ
YVES ROCHER ROŚLINNY PEELING DO CIAŁA MORELA
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Macie tak czasem, że jakaś marka produktów długo za wami chodzi i myślicie o jej przetestowaniu, a jak już uda się kupić wymarzony kosmetyk okazuje się, że jest tylko ok i nie ma się za bardzo czym zachwycać? W dzisiejszej recenzji trochę tak będzie, a opowiem wam o Noni Care Day Face Cream Garden of Eden, który owszem bardzo lubię, ale ma on też swoje wady pewne. Jeśli ciekawi was, co nim myślę, koniecznie przeczytajcie dalej.
Co, gdzie, jak i za ile?
Swój egzemplarz kremu Noni Care Day Face Cream Garden of Eden kupiłam na sporej wyprzedaży w Rossmannie za ok. 9 zł. Prawdopodobnie stacjonarnie już go chyba nie znajdziecie, choć nie wiem, gdzie jeszcze marka Noni może być dostępna, bo równie dobrze nie musi to być Rossmann. W drogeriach internetowych krem w cenie regularnej kosztuje ok. 27zł za 50ml.
Opis producenta+moja opinia
Obietnice producenta na tym kremie są raczej średnio ciekawe. Krem ma nas chronić przed negatywnym wpływem środowiska zewnętrznego i właściwie wokół tego jest zbudowany ten opis. Podobno produkt zawiera filtr UV, niestety producent nie zaznaczył nigdzie jak duży i podejrzewam, że jest on raczej niewielki i można się zbytnio nim sugerować.
Pierwsze co mnie uderzyło po otwarciu tego produktu to jego dość intensywny zapach, o którym opowiem wam niżej. Co do nakładania kremu to początkowo miałam nieco problem z tym, bo kosmetyk nie chce się typowo wsmarować w skórę, bo potrafi bielić, więc należy go bardziej wklepać. Mnie to akurat bardzo nie przeszkadza już teraz, bo jednak nie lubię pocierać swojej skóry, ale opanowanie bielenia też chwilę zajmuje, mimo że to lekki produkt w swojej konsystencji. W kwestii typowego nawilżenia krem się sprawdza i dla mnie jest w tym momencie wystarczający i nie potrzebuję nic mocniejszego, choć możliwe, że to też zasługa produktów, które kładę wcześniej. Kosmetyk wchłania się dość szybko w skórę i zostawia po sobie wygładzoną, nawilżoną i miękką skórę. Co do nakładania pod makijaż na mojej cerze się to sprawdza, nic się nie roluje, nie zbiera i nie wygląda dziwnie w ciągu dnia, a jest to dla mnie ważne, ponieważ jak wspomniałam wiele razy, nie nakładam typowych baz pod makijaż. Zaznaczę też, że jeśli macie wrażliwe cery uważajcie na ten krem, bo może podrażniać w znaczący sposób. Na mojej twarzy coś takiego się nie wydarzyło, ale ostrzegam was, ponieważ moja siostra pewnego razu użyła tego gagatka i właściwie natychmiast musiała go zmyć.
Opakowanie
Kolor, konsystencja, zapach
Skład
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj wracam do was z kolejnym haulem zakupowym. Jak widziałyście w projekcie denko, skończyło mi się co nieco, co pielęgnacji twarzy i nie tylko, więc uzupełniłam swoją kosmetyczkę o kilka produktów, które znalazłam na wyprzedaży w Rossmannie i nie tylko. Jeśli ciekawi was, co nowego pojawiło się u mnie ostatnio, zapraszam was do dalszej części wpisu.
Pierwsze produkty, które złapałam na wyprzedaży to kosmetyki marki NAE, która przyznam, że swego czasu mnie interesowała, a wyprzedaż w Rossmannie pomogła mi podjąć decyzję co do produktów, które chcę przetestować. Pierwszy kosmetyk to NAE krem do twarzy anti age, który zastąpił krem Vianka, w mojej wieczornej pielęgnacji. W kwestii kremów na dzień nie mogłam się do końca zdecydować co wolę, więc wzięłam dwie opcje. Pierwsza to również marka NAE krem na dzień energia. Jestem bardzo ciekawa, jak się sprawdzą przy dłuższym użytkowaniu.
NAE BELEZZA KREM DO TWARZY ANTI AGE 14, 99 ZŁNAE BELEZZA KREM DO TWARZY NA DZIEŃ ENERGIA 8, 99ZŁ
NONI CARE DAY FACE CREAM GARDEN OF EDEN, 8, 49 ZŁ
NATURA EKO PEELINGI DO TWARZY W SASZETKACH ( ENZYMATYCZNY, GRUBOZIARNISTY I DROBNOZIARNISTY) OK. 3-4 ZŁ W PROMOCJI
Pokusiłam się również małe zamówienie z Avonu. Kupiłam znaną wam na pewno kulkę On Duty w wersji fresh, tusz do rzęs power stay, który na pewno znacie z ulubieńców oraz mgiełkę granat&mango, którą pewnie będę katowała już niedługo. W Naturze oprócz masek dorwałam jeszcze lakier hihybrid butterfly effect w promocyjnej cenie, a gratis dostałam małe opakowanie cleanera.
AVON ON DUTY FRESH 5, 49ZŁAVON POWER STAY TUSZ DO RZĘS 18,69ZŁMGIEŁKA GRANAT&MANGO 6,79ZŁHIHYBRID BUTTERFLY EFFECT 15,99ZŁ
EVELINE COSMETICS SELFIE TIME PODKŁAD 2W1 02 IVORY 12, 99ZŁLOVELY GLOW BETTER HIGHLIGHTER 9,99ZŁ
Na aliexpress skusiłam się również na pastelowy set lakierów Rosalind. Nie powiem wam, jakie numery wybrałam, bo po prostu nie wiem. Nie jest to opisane na opakowaniu akurat. Nie mniej jednak kolory są naprawdę śliczne i zamierzam już niedługo coś nimi zmalować i pokazać wam to na story. Nie jestem tylko pewna, czy wybrałam sobie dokładnie taki kolor lakieru brokatowego, ale nie narzekam, bo nawet jeśli to pomyłka kolor i tak jest cudowny.
ROSALIND ZESTAW ŻELOWYCH LAKIERÓW DO PAZNOKCI
Od dawna myślałam o zakupie pyłków do paznokci w jakiejś bardziej przystępnej formie niż typowy słoiczek, który przy nieuwadze może narobić sporo bałaganu wokół. Przeglądając stronę marki Rosalind na alie, trafiłam na magic powder pen, czyli pyłki do paznokci w formie ala pisaka z gąbeczką. To coś bardzo podobnego do produktów do brwi w pudrze, ale tutaj mamy pięknie skrzące pyłki do paznokci, które mają bardzo ładne kolory i krycie. I nie żałuję, że zamówiłam w ciemno te 4 sztuki. Moje kolory to 03, 04, 05 i 06. Niżej możecie zobaczyć, jak się prezentują. Za każdy pyłek zapłaciłam ok. 5 zł.
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj wracam do was z nietypowym wpisem. Bardzo rzadko umieszczam wam tutaj swoje wishlisty kosmetyczne, bo sądziłam wcześniej, że temat mojej super tajnej listy z kosmetykami niekoniecznie może was zainteresować. Przyznam, że musiałam się nieźle nagimnastykować przy tej liście, sprawdzając głównie składy produktów. Podzieliłam ją też kategoriami kosmetyków typu krem czy serum, aby łatwiej było wam się w tym odnaleźć. Nie przedłużam już więcej i ujawniam wreszcie, co tam moja tajna lista zawiera :D
DEMAKIJAŻ
TONIKI I HYDROLATY
MASECZKI
SERUM
KREMY
KOSMETYKI KOLOROWE
TWARZ
→Alterra Winogrono i Biała Herbata krem na dzień
BEAUTY FORMULAS MASKA Z AKTYWNYM WĘGLEM- sama maska całkiem mi się podobała. Dobrze oczyszczała cerę, ściągała pory oraz pozostawiała ją całkiem gładką. Kolejnego opakowania nie kupię raczej. Jak będę chciała maski węglowej, to zrobię sama z kapsułki i ulubionego kremu do twarzy. Też świetnie działa.
WŁOSY
RÓŻNOŚCI
GARNIER INVISICLEAR ANTYPERSPIRANT tej kulki też na pewno nie muszę wam przedstawiać, bo podejrzewam, że doskonale już ją znacie. Mam kolejne opakowanie plus zieloną z Avon, którą udało mi się zużyć chyba w we wrześniu lub październiku.
MILLY PŁATKI KOSMETYCZNE były całkiem w porządku jak na kwadratowe płatki. Dość miękkie, ale nie rozwarstwiające. Dawały sobie radę całkiem dobrze, ale nadal wolę te z Biedronki.
I tak prezentuje się 16 zużytych w grudniu produktów. Muszę powiedzieć, że całkiem nieźle jak na końcówkę roku. A licząc całoroczne zużycie to w koszu wylądowało u mnie już 191 pustych opakowań, aczkolwiek mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie tego więcej. A u was jak w tym miesiącu?