Styczeń szybko zleciał, więc czas na jego podsumowanie w formie projektu denko. Muszę powiedzieć, że starałam się zdenkować otwarte produkty, a przy okazji zrobiłam też małe porządki w kolorówce i pozbyłam się kilku kosmetyków, które powinny wylądować w koszu. I dzisiaj pokażę wam efekt tego denka.
Przyznam, że w haulach zakupowych jestem dość nieregularna. Głównie jest to wina tego, że bardzo mało produktów kupuje, bo sporo mam w zapasach, więc zużywam regularnie to, co mam. Czasem jednak okazuje się, że nie każdy produkt mam swoich szafkach, więc coś kupuje i dzisiaj pokażę wam, co udało mi się upolować.
VIANEK ŁAGODZĄCY OLEJEK DO DEMAKIJAŻU
Olejek do demakijażu to u mnie must have odkąd używam kremu z filtrem, który trzeba bardzo dokładnie zmywać, aby nie spowodował niedoskonałości. Jak dotąd nie znalazłam lepszego produktu, więc tym chętniej wracam do viankowego olejku. I na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie.
YUMI ALOE KREM POD OCZY
Markę yumi aloe polubiłam dzięki żelom pod prysznic, które są super dla suchej skóry, a do tego pięknie pachną i nie podrażniają. Postanowiłam zatem przetestować jakiś kosmetyk do twarzy i padło na krem pod oczy, z którego jak już wiecie z recenzji, nie jestem zadowolona, bo mnie podrażnia.
ONLYBIO HAIRMONIADA WCIERKA BOOSTER INTENSYWNIE POBUDZAJĄCA
Ta wcierka pochodzi z limitowanej kolekcji hairmoniada onlybio. Podejrzewam, że ma dość podobny skład jak wcierka booster z regularnej linii, ale różni je zapach. Tutaj faktycznie połączenie pomarańczy i imbiru jest bardzo udane. Wcierka nie przetłuszcza mi też włosów, zapewne więcej jej działania zobaczę za jakiś czas.
AVON ON DUTY ACTIVE KULKA
Kulki z Avonu to u mnie właściwie kultowa sprawa. Muszą się zawsze znaleźć w moim zamówieniu, ponieważ używam ich naprawdę często i powoli rezygnuje już z kulek Garnier. Tutaj ochrona równa się też przyjemnemu zapachowi.
I tym akcentem kończę ten wpis. Jak widzicie, mocno nie zaszalałam zakupowo i odpuściłam sobie black friday i cyber monday. Kupiłam głównie tylko to, czego potrzebowałam. Na lakiery do paznokci spuśćmy zasłonę milczenia :D
Marka yumi aloe gościła w mojej kosmetyczce głównie przez żele pod prysznic, które przez ostatnie tygodnie sobie chwalę i kilka zapachów to moi ulubieńcy. Sporo osób chwali sobie też pielęgnację twarzy, więc postanowiłam wypróbować jakiś kosmetyk na sobie. Padło na aloesowy nawilżający krem niwelujący cienie pod oczami. Dzisiaj właśnie o nim wam opowiem. Czy warto go kupić? Przeczytacie niżej.
Dostępność
Yumi aloe aloesowy krem niwelujący cienie pod oczami znajdziecie w Hebe. Jego cena regularna to 32,99 zł. Mnie udało się go dorwać za jakieś 20 zł w promocji. Dostaniecie go też na allegro, ale cena nie różni się znacząco od tej drogeryjnej.
YUMI Krem pod oczy aloesowy nawilżający krem niwelujący cienie pod oczami SAY HELLO TO BEAUTIFUL EYES! Z Yumi pielęgnacja okolicy pod oczami to będzie prawdziwa, owocowa uczta! Lekki, aloesowy krem idealny do codziennej pielęgnacji. Skóra pod oczami jest bardzo delikatna i cienka, dlatego niezwykle ważne jest, co na nią nakładasz. Krem Yumi nawilża, niweluje cienie i pielęgnuje skórę. Dzięki regularnemu stosowaniu zapomnisz, co to jest uczucie ciężkich, niewyspanych oczu! 100% wegański 99% składników pochodzenia naturalnego 99% sok z liści aloesu Krem Yumi poza aloesową bazą zawiera: Kwas hialuronowy, ekstrakt z granatu, sok z granatu i malin, skwalan oraz legactif. Legactif to substancja aktywna pochodzenia roślinnego (m.in. z cytryny) która niweluje obrzęki i opuchnięcia. Pamiętaj o prawidłowym nakładaniu ok. 1 mm od linii rzęs, stosuj rano i wieczorem.
Opis producenta +moja opinia
Skład
Opakowanie
Kolor, konsystencja, zapach
Kolor produktu jest lekko kremowy. Przy rozprowadzaniu robi się bardzo lekki, a wręcz wodnisty i w mgnieniu oka się wchłania. Jak wspomniałam wyżej, wiąże się to niestety z tym, że solo niezbyt nawilża skórę, więc potrzebuje wspomagania innego kosmetyku. Dodatkowo krem przyjemnie pachnie malinami, ale z drugiej strony jest to jego wada, ponieważ zapach powoduje podrażnienie.
Podsumowując, yumi aloe aloesowy nawilżający krem pod oczy nie sprawdził się w moim przypadku za dobrze. Po pierwsze niezbyt mu wyszło nawilżenie, ponieważ ja tego nawilżenia nie czuję wcale i wręcz skóra prosi się o inny kosmetyk dodatkowo. Bardzo marnie idzie mu też usuwanie opuchlizny czy rozjaśnianie cieni pod oczami. Muszę powiedzieć, że niepokoi mnie też podrażnienie, które ten produkt wywołuje. W moim przypadku wystarczyło go połączyć z innym kosmetykiem, aby to zniwelować, ale niekoniecznie u was może to zadziałać, więc ja nie podpiszę się pod pozytywną recenzją takiego produktu. Po prostu wam go nie polecam.
Odkąd współpracuje z Pure Beauty bardzo mało kosmetyków do pielęgnacji i makijażu kupuje, bo sporo mam w zapasach i nie tylko. Z tego powodu rzadko pojawiają się u mnie nowości. Tym razem zebrałam produkty z ostatnich tygodni, czyli kosmetyki, których w większości potrzebowałam. Ciekawi co u mnie nowego? Jeśli odpowiedź brzmi tak, to koniecznie czytajcie dalej.
Duetus peeling do twarzy i maseczka
Ten zestaw kupiłam z miesięcznikiem Zwierciadło pod koniec lipca po powrocie z urlopu. Recenzja peelingu pojawiła się już na blogu i wiecie doskonale, że świetnie się u mnie sprawdził. Maseczka czeka jeszcze na kilka słów, ale już mogę powiedzieć, że naprawdę warto ją mieć.
Duetus peeling do twarzy i maseczka 12.99 zł z miesięcznikiem Zwierciadło
NIUQI SUPER TOP
Na ten top długo polowałam aż w końcu udało mi się go dorwać. Mam już go na paznokciach i muszę powiedzieć, że błyszczy równie ładnie jak top diamond od marki Claresa, który przez ostatnie tygodnie był moim ulubieńcem.
NIUQI LAKIER HYBRYDOWY BROKAT FIOLET 2
Nie mogłoby też zabraknąć nowego lakieru z nowej kolekcji stałej niuqi. Tym razem wybrałam brokatowy fiolet. Muszę przyznać, że prezentuje się pięknie i na pewno wyląduje na moich paznokciach.
NIUQI ŻEL KAMUFLUJĄCY DO PRZEDŁUŻANIA PŁYTKI PAZNOKCIA RÓŻ 2
Żele od pewnego czasu również goszczą w paznokciowym zbiorku, ale akurat nie ja ich używam. Tym razem wybrałyśmy dwa róże do uzupełnienia kolekcji. Będziemy też polować na wersję brokatową tego żelu.
BEBEAUTY SKARPETKI ZŁUSZCZAJĄCE
Te skarpetki miałam już w poprzedniej wersji i były naprawdę super. Zatem skoro idzie jesień przyszedł czas na to, aby ponownie ich użyć.
I tym akcentem kończę ten wpis. Jak widzicie nowości nie ma u wiele, ale za to same potrzebne produkty, których nie miałam w zapasie. W tym momencie bardziej racjonalnie podchodzę do zakupów.
Dajcie znać, jakie produkty z moich nowości ciekawią was najbardziej.

























