Dzisiaj zapraszam Was na podsumowanie kalendarza adwentowego Pure Beauty BeautyXMas. To już ostatni wpis z tej serii – podsumujemy wszystkie 24 okienka, które wspólnie otwieraliśmy w grudniu. Przypomnę też 9 kosmetyków, które doczekały się u mnie osobnych recenzji. Ciekawi moich końcowych przemyśleń? Zapraszam do lektury!
Demakijaż to jeden z tych kroków, których absolutnie nie warto pomijać w naszej rutynie pielęgnacyjnej. W drodze pięknej cery j i zadbanej skóry jest to niezbędny krok. W mojej demakijażu gościł wiele różnych produktów w różnych formach. Były masełka do demakijażu, hydrofilny olejek, wszelkiego typu płyny micelarne i dwufazowe oraz emulsje. W tym wpisie opowiem wam o świetnym olejku do demakijażu Natur Planet , który znalazłam w kalendarzu adwentowym Pure Beauty BeautyXMas. C
[współpraca reklamowa z Pure Beauty]
Natur planet demakijaż olejowy olejek myjący pomarańczowy znajdziecie głównie online. Cena waha się od 10 do 18 zł.
Delikatny olejek do mycia twarzy na bazie naturalnych olejów z dodatkiem witaminy E. Zmywa makijaż, nie podrażnia, nie powoduje suchej skóry.
Ten olejek, jak wiecie z mojego Instagrama pojawił się w jednym z okienek kalendarza adwentowego. I od razu wpadł do mojej łazienki. Używam tego olejku na dwa sposoby: do typowego demakijażu oraz do zmywania kremu z filtrem i pielęgnacji. To są dwa zastosowania, które każdy produkt do demakijażu, jaki stosuje ma przed sobą w mojej pielęgnacji. Taki mój standardowy zestaw.
Zacznę recenzję od opowiedzenia wam, jak on sobie daje radę z makijażem. Otóż ja zwykle przy tym produkcie moczę lekko dłonie i aplikuje potem produkt na twarz. Makijaż poddaje się w takie sytuacji natychmiast, bo pięknie schodzi zarówno podkład jak i tusz do rzęs, trwałe cienie oraz mój ukochany żel do laminacji brwi. Po spłukaniu serio nie zostaje po nich ślad. Nawet tusz nie zostawia "efektu pandy,, tylko zmywa się idealnie. Olejek ma również tę zaletę, że emulguje w całości razem z makijażem. Przy kremie z filtrem i pielęgnacji sytuacja wygląda dokładnie tak samo. Istotne jest również to, że ten kosmetyk w ogóle nie zostawia na skórze żadnej warstwy. Dosłownie wystarczy opłukać twarz i nic na niej nie zostaje. Ja oczywiście stosuje jeszcze kolejny krok typu żel to twarzy /emulsja lub pianka. Zależy co mam pod ręką. Buzia po tym zabiegu jest już idealnie czysta i gotowa na kolejne kroki pielęgnacji.
Opakowanie to wygodna butelka z zamknięciem typu press. Olejek nie wylewa się przez nią i nie ma problemu również z dozowaniem kosmetyku.
Witajcie w pierwszym wpisie w marcu. Przyznam, że przez pracę jestem trochę bardziej zabiegana i totalnie nie ogarniam czasem, kiedy zleciał mi cały dzień. Oczywiście staram się tutaj być regularnie i planować posty, ale prawdę mówiąc ostanie dni lutego mi nie wyszły pod tym względem :D Postaram się jednak w marcu dać z siebie wszystko i lepiej się zorganizować. W ramach lepszej organizacji przychodzę do was z projektem denko, czyli kosmetykami, które udało mi się zużyć w lutym. Jak na tak krótki miesiąc sporo produktów się skończyło, więc to denko nie jest aż takie małe. Zapraszam zatem na krótkie recenzje podsumowujące.
MIYA BEAUTY.Lab KREMOWY ŻEL MYJĄCY
Kremowy żel myjący to mój pierwszy produkt od marki Miya do mycia twarzy. Muszę powiedzieć, że dla mnie był bardziej, jak emulsja do twarzy, ponieważ się nie pienił. Nie mniej jednak żel był skuteczny. Dobrze zmywał resztki pielęgnacji i kremu z filtrem. Sprawdził się też bardzo dobrze w trzecim kroku demakijażu, kiedy miałam makijaż. Minusem w jego przypadku jest jedynie wydajność, bo podejrzanie szybko mi się skończył ten kosmetyk.
BEBEAUTY PIANKA DO TWARZY Z D-PANTHENOLEM I ŚWIETLIKIEM
Bardzo lubiłam zieloną wersję tej pianki i w wypadku niebieskiej również nie jestem zawiedziona. Pianka służyła mi jako trzeci etap demakijażu i super zmywała resztki pielęgnacji oraz makijażu. Skóra była dobrze oczyszczona, ale nie wysuszona. Dodatkowo pianka przyjemnie łagodzi delikatne podrażnienia oraz nie ściąga cery. Tania i bardzo dobra.
BIELENDA BLUE MATCHA PIANKA DO TWARZY
Seria blue matcha po raz pierwszy zagościła w mojej kosmetyczce, ale z tej pianki byłam naprawdę zadowolona. Dobrze myła i oczyszczała cerę, a jednocześnie nie powodowała podrażnień podczas kuracji retinolem. Dodatkowo dobrze radziła sobie jako trzeci etap demakijażu przy zmywaniu resztek spf-u i pielęgnacji oraz makijażu. Przyznam, że chętnie kupię ją ponownie.
MIYA COSMETICS TONIK ALL IN ONE
Tonik znalazłam w jednym z boxów Pure Beauty i była z niego dość zadowolona. Tonik dobrze nawilżał, odświeżał i przyjemnie koił skórę. Wart uwagi produkt, jeśli potrzebujecie typowo nawilżającego toniku nawet przy kuracji retinolem.
ARGANOVE HYDROLAT WERBENA
Hydrolat z werbeny to mój pierwszy produkt od Arganove, ale zdecydowanie się polubiliśmy. Oprócz ładnego zapachu hydrolat przyjemnie odświeżał i fajnie redukował ilość sebum. Jestem z niego naprawdę zadowolona. Aktualnie mam w użyciu wersję szałwiową, którą również znalazłam w jednym z pudełek PURE BEAUTY tak jak ten egzemplarz.
ARGANOVE HYDROLAT SZAŁWIOWY
To mój drugi zużyty hydrolat w tym miesiącu, ale zdecydowanie wart uwagi. Oprócz tego, że świeżo pachnie, to bardzo dobrze tonizuje, koi skórę i lekko ogranicza wydzielanie sebum. Nie podrażnia i powoduje innych skutków ubocznych. Moim zdaniem razem z wersją werbena jest wart uwagi. Jak będę miała okazję jeszcze do niego wrócić, na pewno to zrobię.
GARNIER SKIN NATURALS HYDRA BOMB MASKA W PŁACHCIE
Maski garnier bardzo lubię, a szczególnie tę z witaminą C, której jestem wielką fanką. Ta maska również mnie nie zawiodła i jest naprawdę godna polecenia. Tkanina jest bardzo dobrze wycięta, a co za tym idzie, świetnie dopasowuje się do twarzy. Nic nie spada i się nie przesuwa podczas noszenia. Płachta jest również bardzo dobrze nasączona, ale jednocześnie nic z niej nie kapie i nie wysycha zbyt szybko. Skóra jest dzięki tej masce nawilżona, odżywiona i zregenerowana oraz pełna blasku. Zdecydowanie polecam i sama chętnie jeszcze do niej wrócę.
SUNEWMMED KOLAGENOWE PŁATKI POD OCZY Z EKSTRAKTEM Z ALG I HYDROLIZOWANYM KOLAGENEM
Te płatki wyglądały chyba najbardziej luksusowo ze wszystkich płatków pod oczy, które miałam okazję testować. Znalazłam je w kalendarzu adwentowym pure beauty, ale przyjemność ich używania zostawiłam na późniejszy czas i oto nadszedł ich wielki moment. Płatki były dość spore, ale nawet łatwo udało mi się je dopasować. Z racji tego, że są wykonane z kolagenu, delikatnie się ślizgały na skórze pod oczami, więc musiałam uważać podczas noszenia i raczej siedzieć w miejscu, aby nie spadały. Same płatki miały dodatkowo esencję, która nieźle nawilżyła, napięła i wygładziła skórę. Przyznam, że warto po nie sięgnąć i sama chętnie bym do nich wróciła.
URIAGE SERUM BOOSTER PRÓBKA
Po raz pierwszy miałam okazję używać serum tej marki w formie próbki. I muszę przyznać, że ten produkt naprawdę dał radę. Super nawilżył i wygładził skórę, a dodatkowo świetnie się spisał przy pielęgnacji retinolem. Serum szybko się wchłaniało i nie zostawiało lepkiej warstwy. Chętnie przetestowałabym pełnowymiarową wersję.
BIOKAP SZAMPON DO WŁOSÓW
Przyznam, że musiałam się nauczyć jak go używać, ale ostatecznie nie jestem zawiedziona. Szampon bardzo dobrze mył włosy i skórę głowy. Nie powodował szybszego przetłuszczania włosów albo łupieżu. Dodatkowo bardzo fajnie chłodził skórę głowy, ale ostrzegam, że tutaj trzeba uważać, bo im więcej szamponu tym efekt mocniejszy i bardziej wyczuwalny. Sprawdził się u mnie również wtedy, kiedy skóra głowy była podrażniona lub swędząca, bo dobrze łagodził te objawy. I jak maska do włosów tej marki nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, tak ten szampon naprawdę polubiłam i polecam.
VIANEK PIANKA DO HIGIENY INTYMNEJ
Markę Vianek bardzo lubię i chętnie testuję nowe kosmetyki od nich, które najczęściej znajduje w boxach Pure Beauty. Ta pianka od razu poszła w ruch i przyznam, że naprawdę ją polubiłam. Bardzo dobrze myje, a jednocześnie jest delikatna dla okolic intymnych. Łagodzi delikatne podrażnienia, a podczas miesiączki daje świeżość i czystość. Ja jestem na tak i chętnie do niej wrócę.
STARS FROM THE STARS ŻEL POD PRYSZNIC GALAXY MAGNOLIA
Żel pod prysznic stars from the stars znalazłam w jednym z pudełek PB jak większość kosmetyków z dzisiejszego denka. Sam żel dobrze mył i przyjemnie pachniał, a także nie powodował uczulenia. Nie wysuszał również skóry i nie sprawiał, że po myciu musiałam od razu używać balsamu. Polecam wam też wersję o zapachu jaśminu w złotym kolorze. Srebrny akurat najmniej mi się podobał.
MIXA SENSTIVE SKIN EXPERT CERAMIDE PROTECT MULTIFUNKCYJNY KREM OCHRONNY
Krem Mixa, który dostałam w prezencie od marki okazał się wielkim ulubieńcem i to nie tylko moim, więc pierwsze opakowanie ląduje już w denku. Ten produkt po prostu super nawilża, koi, odżywia i regeneruje skórę. W jego przypadku wielofunkcyjność jest wielkim plusem, ponieważ z powodzeniem można go stosować do twarzy, ciała i dłoni. Ja najczęściej używałam go do ciała, aczkolwiek zdarzyło się, że w dni, kiedy nie chciało mi się szukać w mojej przepastnej szafce z kosmetykami kremu do twarzy, użyłam tego balsamu. Skóra była super nawilżona i odżywiona, a sam produkt jej nie zapchał, więc jestem pod wrażeniem. Do dłoni również super dał radę. Plusem jest również to, że mimo gęstej konsystencji on się ekspresowo wchłania i nie zostawia na skórze żadnej warstwy. Naprawdę żaden inny balsam wcześniej tak świetnie się u mnie nie sprawdził. Kolejne opakowanie już stoi w łazience.
Luty kończę z 20 pustymi opakowaniami. Przyznam, że jak na tak krótki miesiąc to niezły wynik. I dobrze się nawet złożyło, że wykończyłam prawie wszystkie produkty zimowe. Został mi może jeden krem do twarzy z tej kategorii, ale myślę, że dam sobie z nim radę, bo i jego w opakowaniu jest już bardzo mało.
Dajcie znać, jak wasze denko w lutym i ile produktów z moich zużyć znacie i lubicie :)
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Mamy już koniec miesiąca, więc tradycyjnie przyszedł czas, na rozliczenie się z kosmetykami, które w lutym trafiły do projektu denko. Tym razem, z racji tego, że miesiąc jest krótki wyszło mało kosmetyków. Jeśli jednak ciekawi was, co udało mi się zużyć zapraszam was do dalszej części wpisu.
TWARZ
NATUR PLANET HYDROLAT RÓŻANY
Ten hydrolat zamówiłam całkowicie w ciemno na promocji w black friday i muszę przyznać, że sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Używałam oczywiście w roli toniku, tak jak zawsze, bo powiem wam, że hydrolaty wolę o wiele bardziej niż typowe toniki, po które sięgam o wiele rzadziej. Cera jest zawsze dobrze nawilżona i ukojona, oczywiście ja to nawilżenie zamykam w skórze, dzięki serum i kremowi, bo tylko wtedy ma to szansę zadziałać. Hydrolat niezastąpiony jest również przy glinkowych maskach, które zasychają. Na pewno jeszcze wrócę do tego produktu.
BOTANIC SKINFOOD BOGATY KREM POD OCZY
Wiecie na pewno, że ten kosmetyk jest moim wielkim ulubieńcem w kategorii kremów pod oczy. Troszkę wcześnie ląduje w denku i na dodatek bez zakrętki, ale historia jest taka, że krem mi upadł i ona po prostu się połamała na kilka kawałków, a dodatkowo sporo kosmetyku wyszło ze środka przez ten upadek, więc musiałam się zaopatrzyć w nowe opakowanie, szybciej niż myślałam. Natomiast sam krem jest świetny i zawsze po skończonym opakowaniu wracam do niego znów. Po więcej szczegółów odsyłam wam do osobnej recenzji, gdzie piszę dokładnie, jak się sprawdza:)
🥑Botanic Skin food bogaty krem pod oczy
UNDER TWENTY ANTYBAKTERYJNA PIANKA DO MYCIA TWARZY
Kolejna zużyta przeze mnie pianka do twarzy, która się dobrze sprawdziła u mnie. Zmywała nie tylko resztki makijażu, ale też codzienne zabrudzenia. Dodatkowo jak na drogeryjną piankę ma naprawdę bardzo dobry skład oraz cenę. Myślę, że znajdzie się w drugiej części zestawienia najlepszych kosmetyków do mycia twarzy bez sls, bo zdecydowanie jest tego warta.
MASECZKI
W tym wypadku powstała osobna kategoria, bo w tym miesiącu znowu wyszło mi kilka kolejnych sztuk. Na bieżąco możecie to śledzić na moim Instagramie, bo tam na story raz w tygodniu wstawiam wam pierwsze wrażenia po zużyciu kolejnych maseczek. Oczywiście pojawiło się już kilka recenzji na blogu i nadal je planuję, ale ty razem w nieco innej formie, więc poczekajcie jeszcze chwilę.
WŁOSY
CZARNE MYDŁO AGAFII
Czarne mydło zadebiutowało w mojej kosmetyczce w 2020 roku i nadal nie schodzi z piedestału, jeżeli chodzi o włosy. Dobrze myje i oczyszcza również ciało oraz twarz bez wywoływania podrażnień i innych skutków ubocznych, a wręcz pomoże w takiej kryzysowej sytuacji, kiedy mocny szampon podrażnia wam skórę, jak to było w przypadku mojej siostry, bo dzięki czarnemu mydłu ten problem, po prostu znikną. Niżej zostawiam wam szczegółową recenzję tego cuda, którego mam już nowe opakowanie.
PANTENE ODŻYWKA DO WŁOSÓW BAMBUS I BIOTYNA
Pierwsze opakowanie tego kosmetyku otrzymałam w ramach testowania z wizaż.pl i powiem wam, że ten kosmetyk to cudo, bo wreszcie odkryłam w pełni jego możliwości. Przede wszystkim tak odżywka nie tylko nawilża włosy, tak jak powinna, ale też daje efekt tafli. Normalnie wow i jak tylko się skończyła, pobiegłam po nowe opakowanie do Hebe. Postaram się przygotować dla was jej recenzję, aby opowiedzieć więcej o tym produkcie.
RÓŻNOŚCI
DOVE DEO SPRAY WERSJA ORIGINAL
Powiem wam, że bardzo się z nim polubiłam, bo jest to świetny produkt, jak się okazało. Kilka miesięcy temu miałam wersję z jabłkiem, która też była bardzo fajna, ale miałam problem, z tym że brudziła mi ciemne ubrania. W wypadku original nie miałam takiego przypadku nigdy. Ochrona na wielki plus tak samo, jak zapach. Na pewno jeszcze wrócę do tego produktu.
BABUSZKA AGAFIA REGENERUJĄCY PEELING DO CIAŁA Z MALINĄ MOROSZKĄ
Ten produkt to pierwsze małe rozczarowanie tego miesiąca, ponieważ spodziewałam się, że będzie się sprawdzał lepiej, a w tej dziwnej konsystencji będzie zatopione o wiele więcej drobinek. Na suchej skórze jakoś dawał radę, a po mokrej po porostu się ślizgał i nie działał jakoś wybitnie. Pretensje w kwestii doboru produktu mogę mieć jedynie do siebie, aczkolwiek w ulubieńcach pokażę wam prawdziwą petardę w tej kategorii. Niżej zostawiam wam pełną recenzję kosmetyku.
🍓Bania Agafii regenerujący peeling do ciała z maliną moroszką
AA SUPER FRUITS&HERBS KREM DO RĄK FIGA&LAWENDA
Krem AA kupiłam sobie na dobry początek, aby sprawdzić sobie kilka miesięcy temu nową serię kosmetyków tej marki i powiem wam, że chyba nie czuję się po tym produkcie zachęcona do tego, aby próbować dalej. Krem miał być niby ❠bio❞, ale nie ma z tym stwierdzeniem absolutnie nic wspólnego, więc uważajcie na przyszłość na takie pułapki producentów w różnych kosmetykach. Wracając do samego kremu, przebrnęłam jedynie przez pół opakowania, bo nie dałam rady po czasie wytrzymać jego zapachu, bo o ile lubię lawendę w naturalnych produktach, tak tutaj ten zapach ani trochę jej nie przypominał. Sam krem działał dobrze i tutaj się go nie czepiam, ale sama więcej nie wrócę. A wielka szkoda, bo na samym początku naprawdę lubiłam ten produkt.
TAMI RĘCZNICZKI BAWEŁNIANE
Ręczniczki tami jak wiecie, goszczą w mojej kosmetyczce od pewnego czasu i sprawdzają się naprawdę super. Mogę nimi wycierać zarówno twarz, jak i resztki maseczek glinkowych. Oczywiście mam już kolejne opakowanie.
I tak prezentuje się 12 zużytych przeze mnie produktów w lutym. Jak widzicie, nie ma tego wiele, ale za to prawie sami ulubieńcy, nie licząc dwóch rozczarowań. Koniecznie dajcie znać, czy jakieś produkty, które pokazałam dzisiaj, miałyście okazję testować i jak się u was sprawdziły.
Witajcie kochane w kolejnym wpisie. Dzisiaj wracam do was z ulubieńcami grudnia. Przyznam, że tamten miesiąc definitywnie zdominowała pielęgnacja i są to same nowości w mojej kosmetyczce, które pokazywałam wam w haulu zakupowym. Jeśli ciekawi was zatem, które produkty skradły moje serce, zapraszam do dalszej części wpisu.
Ostatni produkt na dzisiaj to regenerujący peeling do ciała z maliną moroszką receptury babuszki agafii. Kupiłam go totalnie w ciemno, nie czytając nawet opinii i powiem wam, że bardzo mi się spodobał. Najlepiej używa mi się go na suche ciało, ponieważ peeling jest w formie galaretki z wieloma drobinkami, więc nie potrzeba wody, a martwy naskórek jest świetnie usunięty. Dodatkowy atut to zapach brzoskwiniowej ice tea w tym peelingu, który uwielbiam.
I tym akcentem kończę dzisiejszy wpis. W tym miesiącu było całkowicie pielęgnacyjnie, ale widocznie to taki czas. Koniecznie dajcie znać, czy miałyście te produkty i jak się u was sprawują.

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
%20(1).jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
%20(1).jpg)
.jpg)
.jpg)
%20(1).jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

















